Chirurgia Kardiologia Pod sliderem

40 lat temu wszczepiono pacjentowi pierwszy defibrylator

W 1980 roku w Baltimore w USA amerykański kardiolog polskiego pochodzenia dr Michel Mirowski z powodzeniem wszczepił pacjentowi pierwszy automatyczny defibrylator. Mimo trudnych początków implantowany defibrylator, a następnie kardiowerter-defibrylator (ICD) znalazły stałe i szerokie zastosowanie w terapii zaburzeń rytmu serca. Dziś ICD jest jedną z uznanych metod we współczesnej kardiologii.

Trudne początki

Prototyp wszczepialnego defibrylatora został opracowany w 1969 roku przez dr. Michela Mirowskiego, amerykańskiego kardiologa polskiego pochodzenia, we współpracy z dr. Mortonem Mowerem. Początkowo wynalazek nie wzbudził pozytywnej reakcji środowiska medycznego.

W 1975 roku twórcy wszczepialnego defibrylatora w ramach pierwszych doświadczeń wszczepili defibrylator psu. Eksperyment został zarejestrowany na taśmie filmowej. W wyniku wywołanego przez lekarzy częstoskurczu/migotania komór pies stracił przytomność i padł na podłogę pracowni. Wszczepiony mu defibrylator zareagował prawidłowo i pozwolił zwierzęciu na powrót do normalnego stanu. Pomimo sukcesu eksperymentu światowi specjaliści w dziedzinie kardiologii nadal nie akceptowali nowego wynalazku.

Wytrwale do celu

Mimo ostrej krytyki dr Mirowski i dr Mower nadal pracowali nad miniaturyzacją i ulepszeniem  defibrylatora tak, by można było go wszczepić  człowiekowi. Udało się: 4 lutego 1980 roku w szpitalu w Baltimore implantowali defibrylator 57-letniej pacjentce w ramach profilaktyki wtórnej po nagłym zatrzymaniu krążenia na skutek zawału serca.

Kardiowerter-defibrylator (ICD)

Następca pierwszego defibrylatora, wszczepialny kardiowerter defibrylator (ang. Implantable Cardioverter Defibrillator, ICD), to całkowicie automatyczne urządzenie, które wykrywa niebezpieczne dla życia arytmie komorowe i przerywa je.

Urządzenie stale monitoruje rytm serca. W przypadku, gdy częstość rytmu jest większa od założonej wcześniej i zaprogramowanej przez lekarza (wyższa od „progu detekcji”), urządzenie zaczyna analizować cechy EKG. Celem jest szybkie ustalenie, czy wystąpiła groźna dla życia arytmia komorowa. Wykorzystywane są w tym celu różne algorytmy. Ich zadaniem jest odróżnienie groźnych arytmii komorowych od fizjologicznego przyśpieszenia częstości rytmu serca lub mniej groźnych arytmii nadkomorowych. „Próg detekcji” może być indywidualnie programowany dla każdego pacjenta. Próg detekcji dla najgroźniejszej, śmiertelnej arytmii, jaką jest migotanie komór, również jest programowany indywidualnie, ale jedynym kryterium rozpoznania i wyzwolenia terapii jest częstotliwość arytmii.

U młodych ludzi, u których spodziewamy się, że mogą oni podejmować wysiłek fizyczny, który prowadzi do przyśpieszenia częstości rytmu serca lub u osób z rozpoznanymi arytmiami nadkomorowymi, takimi jak migotanie przedsionków, z reguły ustala się wyższy próg detekcji. Jeżeli ICD zaklasyfikuje arytmię jako groźną dla życia, zaczyna przygotowywać się do jej przerwania, czyli do dostarczenia terapii. Terapia może mieć postać uderzenia (szoku) elektrycznego (kardiowersja i defibrylacja) lub tak zwanej stymulacji antytachyarytmicznej (ATP), która polega na krótkotrwałym stymulowaniu komory serca z częstością nieznacznie wyższą od częstości arytmii. To, jaki rodzaj terapii zostanie dostarczony jako pierwszy, jest za każdym razem programowane przez lekarza w zależności od indywidualnych potrzeb pacjenta – wyjaśnia dr hab. med. Adam Sokal z Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Źródło: Materiały prasowe

Przeczytaj także: MZ: Pierwsza w historii Narodowa Strategia Onkologiczna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *