#ZawódPielęgniarka Newsy Opieka nad pacjentem Pielęgniarki

Polska pielęgniarka za granicą

Autor: Paulina Szumlak

Na 1000 mieszkańców w Polsce przypada zaledwie 5,2 pielęgniarki. Dla porównania w Szwajcarii współczynnik ten wynosi 16, Norwegii 14,4, w Niemczech 11,3, a w Wielkiej Brytanii 9,1. Zawód ten jest w Polsce niechętnie wybierany, a pielęgniarki oprócz ogromu pracy borykają się również z niskimi zarobkami. Czy w innych państwach praca pielęgniarki cieszy się większym prestiżem?

Pielęgniarki decydują się na emigrację

Polskie pielęgniarstwo zmaga się z wieloma problemami: brakami kadrowymi, niskimi płacami, zbyt dużą ilością obowiązków oraz pacjentów przypadających na jednego pracownika. Nie dziwi więc fakt, że pielęgniarki rozważają emigrację. W audycji Czat Czwórki, Joanna Walewander z Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych powiedziała, że za granicę wyjeżdżają pielęgniarki nawet po 20 latach pracy, a także coraz częściej absolwentki zaraz po ukończeniu studiów. Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że od momentu wstąpienia Polski do UE nasz kraj opuściło 17 tys. pielęgniarek.

– Za granicą wyższe są wynagrodzenia i lepsze warunki pracy czy zakwaterowania. To nie jest opieka nad dziesięcioma, czy nawet piętnastoma pacjentami jednocześnie, a znacznie mniejszą ich liczbą – stwierdziła w radiowej Czwórce Joanna Walewander z Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Polska pielęgniarka w Niemczech

Nasi zachodni sąsiedzi oferują pielęgniarkom znacznie wyższe zarobki niż polskie szpitale. W Niemczech miesięczne wynagrodzenie uzależnione jest od specjalizacji i doświadczenia, waha się od 8,1 tys. do 13,7 tys. zł brutto. Na początku pielęgniarka może liczyć na średnie zarobki w okolicach 8 955 zł brutto. Powyżej 5 lat pracy ma szansę zarabiać 30% więcej. Jak podaje Wirtualna Polska, stawki te dotyczą tygodniowego 38-godzinnego systemu pracy. Pomocnicy pielęgniarek również mogą liczyć na wysokie zarobki – ok. 8,8 tys. zł brutto. Często towarzyszą im również dodatki: bezpłatne mieszkanie, kurs językowy, dofinansowanie dojazdów do pracy, a nawet wyżywienie.

Beata Lindecka-Wiatrowicz w polskim szpitalu przepracowała 22 lata, jednak z powodu niskich zarobków zdecydowała się na wyjazd do Niemiec. W rozmowie z Evereth News opowiedziała o swoich doświadczeniach oraz warunkach pracy w niemieckim pielęgniarstwie.

– Dyplom zdobyłam w Polsce, a w Niemczech starałam się o jego uznanie. Musiałam dostarczyć komplet przetłumaczonych dokumentów. Uczęszczając do szkoły językowej, pracowałam w firmie, w której dalej pracuję jako pomoc pielęgniarska. Na koniec musiałam zaliczyć egzamin w tutejszym wydziale zdrowia z mowy i pisowni fachowej. Obecnie pracuję jako pielęgniarka środowiskowa, średnio mam ok. 15-20 pacjentów dziennie. Pielęgnuję pacjentów w miejscu zamieszkania, udzielam porad, kontroluję wykorzystanie zasiłków pielęgnacyjnych, wykonuję zlecone przez lekarzy zabiegi pielęgniarskie, lecznicze i często zwyczajnie jestem, kiedy mnie potrzebują. Na początku mojej pracy zarabiałam 12,50 € brutto na godzinę, a po 6 latach otrzymuję 15,50 €, co daje ok. 1700 € netto. Pielęgniarki w szpitalach zarabiają więcej, ale pracują też ciężej. Mój tydzień pracy wynosi 38,5 godziny, a urlopu przysługuje mi 28 dni.

Jak mówi Beata Lindecka-Wiatrowicz niemieckie pielęgniarstwo także boryka się z problemami:

– Podstawowym problemem pielęgniarek w Niemczech jest niedobór kadr medycznych. Cieszymy się jednak ogromnym szacunkiem i poważaniem u ludzi. Pracuję tu już 7. rok i myślę, ze nie chciałabym wrócić.

Pielęgniarka w USA – „pacjent nasz pan”

Wiele polskich pielęgniarek znajduje pracę w odległych amerykańskich szpitalach. Monika Surma pracująca w placówce JFK Medical Center w Edison NJ, na neurologii oraz na oddziale kardiologicznymi i izbie przyjęć, w rozmowie z Evereth News opowiedziała o sytuacji pielęgniarek w amerykańskich szpitalach.

– Na oddziale neurologii mam pod opieką 5-8 pacjentów, natomiast na kardiologii 18-30. Na izbie przyjęć zależy od dnia, czasami jest 1, a czasami 8. Obowiązków mam bardzo dużo, m.in.: podawanie leków pod każdą postacią, zmiany opatrunków, przygotowanie pacjenta do zabiegu, asystowanie lekarzom oraz tony papierkowej roboty!

Pielęgniarka opowiada również o zarobkach, które uzależnione są od szpitala, oddziału oraz stanu, w jakim się pracuje.

Doświadczenie ma odzwierciedlenie w zarobkach. Nowa LPN (Licencjonowana Praktykantka Pielęgniarstwa) zarabia $23 na godzinę. Nowa RN (Pielęgniarka Dyplomowana) $26. Doświadczona LPN w stanie New Jersey może zarobić do $35, a doświadczona RN $60 – $80 na godzinę. Aby zdobyć wykształcenie LPN należy poświęcić co najmniej 2 lata, które dają dyplom. Niestety nie wszystkie stany pozwalają LPN pracować w szpitalach, a jedynie w rehabilitacji albo domowej opiece. Dlatego wiele z nas wraca do szkoły na kolejne 2 lata, żeby uzyskać tytuł RN. Wtedy możliwości się otwierają. Można zdobyć RN bezpośrednio w 3,5 – 4 lata. Po uzyskaniu LPN, istnieje możliwość znalezienia pracy jako pielęgniarka i praktykować, a w tym samym realizować dalszą edukację – RN.

Monika Surma opowiedziała także, jaką liczbę godzin tygodniowo przepracowuje pielęgniarka w USA i ile dni urlopowych jej przysługuje:

– Zmiany dzielą się na 3 dni w tygodniu po 12,5 godziny albo 5 dni po 8,5 godziny. Te pół godziny mamy przeznaczać na posiłek, którego i tak nigdy nie mamy czasu zjeść. Przysługujący nam urlop rośnie wraz z ilością przepracowanych godzin. W pierwszym roku od zatrudnienia nie ma wakacji. Dopiero w drugim roku przysługują 2 tygodnie urlopu.

Amerykańskie szpitale nie są jednak wolne od problemów:

– Bardzo dużo jest na naszych barkach i nietrudno o popełnienie błędu w sztuce i utratę licencji, a przecież szkoła w Stanach Zjednoczonych jest ekstremalnie droga. Kolejny problem to komunikacja z zespołem medycznym. Lekarze nie zawsze dokładnie komunikują, co chcą zrobić, przepisać, a później ofiarą jest biedna pielęgniarka. Jeśli chodzi o pracę na oddziale rehabilitacyjnym to problem stanowi liczba pacjentów. 30! A jak pracujesz na noc to nawet do 72, jak oddział jest pełny. Pielęgniarstwo cieszy się dużym zainteresowaniem. Mamy wiele oddanych pielęgniarek. Potrzebujemy pielęgniarek, przynajmniej tutaj, w New Jersey. Rzadko zdarza się, że jest wystarczająco pielęgniarek na oddziale. Niestety amerykańskie społeczeństwo często myli literkę H z hotel, a nie z Hospital. Bardzo często pacjenci ganią nas za byle głupotę a my niestety nie możemy z tym nic zrobić, bo „pacjent nasz pan”. Ma on prawo odmówić leczenia, ale jak za jakiś czas pojawią się komplikacje… Zgadnij, co się dzieje? Pielęgniarka, lekarz i ktokolwiek był odpowiedzialny za opiekę może dostać list od prawnika. Ludzie w Stanach uwielbiają się sądzić. A lekarze i pielęgniarki są ich ulubionym targetem zaraz po stłuczkach samochodowych – dodaje pielęgniarka.

Podobne spostrzeżenia na temat problemów w amerykańskich szpitalach ma Renata Zal, pielęgniarka pracująca na oddziale chirurgicznym połączonym z kardiologicznym:

– Przede wszystkim są to wymagający pacjenci – niektórzy grożą pozwami o odszkodowanie za byle co. Trudno jest także znaleźć pierwszą pracę, bo nikt nie chce inwestować w szkolenie. Ale jak już ma się rok doświadczenia, zwłaszcza w szpitalu, to można przebierać w ofertach.

Renata Zal wskazała także na kłopoty we współpracy z lekarzami:

– Trzeba pilnować lekarzy, informować o wynikach badań, diagnostyce i często sugerować zlecenia. Zwłaszcza jak się pracuje na noc, bo lekarze śpią i nie chcą przyjść zobaczyć pacjenta. Odpowiedzialność za przeoczenie lekarza dotyczy również pielęgniarki. Dlatego dokumentacja jest ważna, np. należy zapisać, że poinformowano o wynikach laboratoryjnych i czy było zlecenie czy nie, a jak było to jakie. Istnieje deficyt pielęgniarek w małych miejscowościach, natomiast jest ich dużo w dużych miastach.

Pielęgniarka podkreśliła również, jak wielkim szacunkiem cieszą się pielęgniarki w amerykańskim społeczeństwie.

To zawód, który cieszy się dużym szacunkiem społeczeństwa i największym zaufaniem od kilkunastu lat. Jedynie raz pielęgniarki wyprzedzili strażacy, ale było to jakoś po zamachach na wieże w Nowym Jorku. Nieraz policjanci darowali mi mandaty, skończyło się na pouczeniu, kiedy pokazałam swój identyfikator z pracy. Pielęgniarki są w bardzo dobrej sytuacji, istnieją unie – związki zawodowe, które o nas dbają i lobbują u polityków.

Pielęgniarka na Wyspach

Pielęgniarka lub położna decydująca się rozpocząć karierę w brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) może liczyć na zarobki wahające się od 10,1 tys. do 13,1 tys. zł brutto miesięcznie. Doświadczona siostra piastująca stanowisko kierownicze zarobi natomiast od 14,4 tys. do 18,9 tys. zł miesięcznie. Podobne wypłaty otrzymują pielęgniarki w Walii, Szkocji i Irlandii Północnej. Otrzymują one również dodatki, np. za nadgodziny zarabiają o 30% więcej (dotyczy to również pracy w soboty) lub 60% za niedziele i dni wolne od pracy. Z ofert pracy zamieszczanych w Internecie wynika, że Polki pragnące zatrudnić się w brytyjskim pielęgniarstwie mają szansę na pomoc przy starcie – na darmowy przelot oraz dwa miesiące zakwaterowania.

Agnieszka Sobala-Kuźnicka należy do pielęgniarek, które zdecydowały się na podjęcie pracy w Wielkiej Brytanii. O początkach pracy za granicą opowiedziała Evereth News.

– Jestem pielęgniarka od 3 lat. W Polsce pracowałam 3 miesiące. Był to minimalny wymagany czas doświadczenia. Znalazłam mnóstwo ofert pracy za granicą i wszystkie agencje były bardzo chętne do współpracy. Wysyłały mi materiały do nauki niezbędnego angielskiego zawodowego języka. Wspierały w kontakcie z NMC i prowadziły, jak dziecko we mgle w zawiłościach dokumentacji jaka trzeba zgromadzić.

Agnieszka wspomina także doświadczenia w zawodzie pielęgniarki w Polsce:

– Pracowałam tylko 3 miesiące w Polsce w szpitalu na chirurgii urazowej i pediatrii. Praca pielęgniarki obciąża fizycznie i psychicznie i nasze środowisko pracy jest bardzo zgorzkniale. Byłam młodsza, pełna werwy do pracy, chciałam pokazać, że jestem dobrą pielęgniarką, ale wszystkie koleżanki tylko narzekały na marne pieniądze, brak szacunku itd.

– Od 2.11. 2015 roku pracuję na na pełen etat w domu opieki w Leicester. Praca jest wymagająca, ale czuję ogromną satysfakcję, mam wspaniały kontakt z lekarzami i innymi specjalistami.  Tu moim zadaniem jest rozdać leki, czuwać nad pacjentami, ich zdrowiem i bezpieczeństwem. Powinnam także dbać o dokumenty, zamawiać leki, utrzymywać dobry kontakt z rodzinami. Opiekunki wykonują zmiany pieluch, kąpiele, karmienia, transfery ludzi z łóżek na wózki inwalidzkie i fotele. Opiekunów jest 4 na dyżurze, ja jestem jedna. Jeśli jednak ktoś wymaga mojej pomocy to podwijam rękawy i idę do pracy przy łóżku. Mam bardzo miły i zgrany zespół pielęgniarek, którymi dowodzę. No i nie oszukujmy się, zarobki cieszą – wyznaje pielęgniarka.

Agnieszka Sobala-Kuźnicka dodaje, że mimo lepszych warunków pracy za granicą nie wyklucza powrotu do Polski.

– Rok temu rozpoczęłam studia magisterskie w Piotrkowie Trybunalskim i w przyszłym roku obronie dyplom,  jak dobrze pójdzie. Te studia to raczej takie zabezpieczenie w przypadku powrotu do Polski na stałe. A kiedyś wrócę.

Jak pisze portal londynek.pl, pokłosiem Brexitu są pogłębiające się braki kadrowe wśród lekarzy i pielęgniarek. Według danych gazety „Guardian” w 2017 roku 4 tys. europejskich pielęgniarek wyjechało z Wielkiej Brytanii. Natomiast brytyjska rada pielęgniarek i położnych (NMC) informuje, że Wyspy straciły między 2017, a 2018 rokiem 3 962 pracowników z krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Jest to o 28% więcej niż na przełomie 2016/2017 oraz 3 razy więcej niż w okresie 2013-14. Wówczas przybyło rekordowo mało osób – w 2017 roku było ich 805, co stanowi 13% tych, którzy przybyli w 2016. Według badania, które przeprowadzono wśród 3,4 tys. osób przez NMC, Brexit był wymieniany jako główny powód opuszczania Wysp przez wyszkolony na terenie UE personel. Prawie połowa z 227 respondentek pochodzących z EOG przyznała, że „Brexit zachęcił je do rozważenia pracy poza Wielką Brytanią”. Natomiast 59% wyznało, że „opuszcza lub zamierza opuścić Wyspy”.

– Pielęgniarki wracają do domów, ponieważ nie mają pewności co do swoich praw po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii – zauważyła Janet Davies, dyrektor Royal College of Nursing.

Na chwilę obecną w rejestrze NMC widnieje 35 tys. pielęgniarek i położnych z EOG, co stanowi nieco ponad 5% personelu.

Braki kadrowe w Norwegii szansą dla Polek?

Według prognoz, do 2020 roku w Norwegii zabraknie 20 000 pielęgniarek. Norwedzy zmagają się, podobnie jak my, z brakami kadrowymi w tym zawodzie. Tu jednak podobieństwa się kończą, ponieważ warunki pracy w Norwegii są zgoła inne niż w polskich szpitalach. Istotną różnicą dla polskich pielęgniarek przede wszystkim jest liczba pacjentów przypadających na jedną siostrę. W norweskim szpitalu pielęgniarka zajmuje się ok. 10 pacjentami, podczas gdy w Polsce 30. Prócz niewielkiej liczby podopiecznych, udogodnieniem w pracy jest możliwość korzystania z pomocy asystentów.

Cykl pracy w Norwegii uzależniony jest od miejsca zatrudnienia oraz piastowanego stanowiska – może być jedno-, dwu- lub trójzmianowy. Zwykle jednak jest to system jednozmianowy. Tydzień pracy trwa 5 dni, a przysługujący urlop wynosi 5 tygodni. Pielęgniarka w Norwegii przepracowuje dziennie 8-9 godzin. Dodatkowo płatne są nadgodziny, praca na nocnej zmianie, w weekendy i święta. Wysokość zarobków uzależniona jest od miejsca i trybu pracy, dlatego też istnieje duża rozbieżność – wypłata może wynieść od 8000 do 20 000 zł. Gratyfikacja pracy w nocy i w weekendy to dodatkowe ok. 50 koron za godzinę. Nadgodziny są cenione podwójnie, a praca w święta owocuje stawką o 133% wyższą.

Jednakże praca w norweskim szpitalu oprócz wykształcenia kierunkowego wymaga również znajomości języka norweskiego.  Można rozpocząć ją już w Polsce podczas specjalnie organizowanych kursów norweskiego zawodowego. Agencje pośrednictwa pracy zapewniają często kursy językowe, również dwuetapowe. W Polsce pielęgniarki uczą się podstaw, a umiejętności są szlifowane na obozach językowych, wyjazdach i praktykach w różnych krajach, mając kontakt z native speakerami.

Jakich formalności należy dopełnić przed wyjazdem?

Zaświadczenie o kwalifikacjach do wykonywania zawodu pielęgniarki oraz inne zaświadczenia (w tym zaświadczenie o przebiegu pracy zawodowej) dające możliwość pracy poza granicami kraju wydaje okręgowa rada pielęgniarek i położnych. Pielęgniarka powinna złożyć wniosek w izbie, której jest członkiem i w której została wpisana do rejestru pielęgniarek. Przyszła emigrantka powinna posiadać zaświadczenie stwierdzające, że posiada kwalifikacje zgodne z wymaganiami wynikającymi z przepisów prawa Unii Europejskiej oraz że posiadany dokument potwierdza formalne kwalifikacje pielęgniarki lub położnej wynikające z przepisów prawa Unii Europejskiej. Pielęgniarka musi także posiadać  zaświadczenie o przebiegu pracy zawodowej, a także  inne zaświadczenia wymagane przez odpowiednie władze lub organizacje państw członkowskich Unii Europejskiej zgodnie z przepisami prawa Unii Europejskiej.

Decyzja o wyjeździe za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków życia jest trudna, a ból rozstania z rodziną, znajomymi i ojczyzną narasta, kiedy na miejscu okazuje się, że nie jest idealnie. 9 stycznia 2018 r. Ministerstwo Zdrowia opublikowało dokument pn. Strategia na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce, które daje nadzieję na poprawę sytuacji pielęgniarek w Polsce. Działania mające rozwiązać najbardziej palące problemy polskiego pielęgniarstwa zostały podzielone ze względu na okres realizacji – 5-, 10- i 15-letni. Wśród postulatów znalazło się m.in. zatrzymanie emigracji zarobkowej, zwiększenie liczby pielęgniarek i położnych, motywowanie młodych ludzi do wyboru studiów pielęgniarskich oraz przekonanie absolwentów do podjęcia pracy w polskich szpitalach.  Realizując wymienione postulaty MZ ogłosiło ostatnio konkurs dla uczelni kształcących pielęgniarki i położne, które otrzymają 90 mln m.in. na stypendia dla studentów i absolwentów pielęgniarstwa. Ponadto do nowelizacji trafiła ustawa dotycząca płac minimalnych w służbie zdrowia, a w kwietniu MZ przygotowało rozporządzenie wprowadzające nowe normy zatrudnienia pielęgniarek, uzależnione od wskaźnika liczby łóżek. Oby zmiany zachodzące w polskim pielęgniarstwie przebiegały na tyle szybko, aby zatrzymać pielęgniarki w Polsce.

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *