Lekarze Newsy Pediatria Pod sliderem

Porozumienie Rezydentów o krytycznej sytuacji w pediatrii: „Zdarza się, że kładziemy dzieci na podłodze, na korytarzach”

Ten tekst przeczytasz w 4 min.

Autor: Karolina Rybkowska

„Gdy przychodzi do nas pacjent, to zamiast mu po prostu pomóc, musimy się zmagać z ciągłymi problemami – brak kadry, zalewająca nas biurokracja, straszliwe przepracowanie, niedoszacowanie procedur” – wskazywała podczas konferencji prasowej Porozumienia Rezydentów Agata Dynkiewicz, rezydentka V roku pediatrii w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

– W 2019 r. w Polsce mieliśmy niemal 14 tys. specjalistów pediatrii i co drugi, 45 proc., osiągnął wiek emerytalny. Średnia wieku polskiego pediatry wynosi 58 lat. W ciągu najbliższych 6 lat kolejne 3 tys. osób osiągnie wiek emerytalny, także pula specjalistów, którzy mogą leczyć i szkolić zmniejsza się. A niestety w roku 2019 było niecałe 2 tys. osób w całej Polsce, które specjalizowały się w dziedzinie pediatrii. Także mamy bardzo jasno pokazane, że 3 tys. osób odchodzi na emeryturę, 2 tys. osób je zastąpi. Nie mamy podstawowej wymienialności pokoleń – wskazywał Mateusz Szulca, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

„Wchodzimy w kolejne stadium niewydolności ochrony zdrowia”

Łukasz Bogucki, lekarz rezydent z Warszawskiego Szpitala dla Dzieci, zaznaczył, że całą polską medycynę „trawi przewlekły niedowład”. Zauważył, że nie ma dziedziny medycznej w naszym kraju, która funkcjonowałaby dobrze.

– Obecnie wchodzimy w kolejne stadium niewydolności ochrony zdrowia, która dotyka także dzieci. (…) To, co ja obserwuję, jako pediatra, to jest niestety wielki nawał pacjentów do szpitali, gdyż dzieci chorowały i chorują. Problem jest w tym, że pediatria w związku ze słabymi wycenami świadczeń zdrowotnych często jest przez dyrektorów szpitali traktowana jako betonowe koło w swoim pontonie i jest zrzucana. Dlatego okoliczne oddziały m.in. pediatryczne, powiatowe, są zamykane, przez co liczba dostępnych miejsc [dla pacjentów – red.] zmniejsza się. My na izbach przyjęć czy na oddziałach przeżywamy dosłowne oblężenie – poinformował Bogucki.

Lekarz zaznaczył, że w związku z problemami, z jakimi boryka się pediatria, rośnie również agresja od strony rodziców małych pacjentów.

– My to odczuwamy. Przypadki agresji są na porządku dziennym. Wyzwiska, groźby – to jest chleb powszedni naszych dyżurów. Z jednej strony rozumiem emocje rodziców, z drugiej strony jest to przykre, iż spada to na lekarzy, którzy często swoim wysiłkiem starają się łatać te dziury i biorą dyżury – dodał Bogucki. – Ja osobiście patrząc na specjalistów uważam ich za bohaterów, gdyż w publicznej ochronie zdrowia warunki bardziej zniechęcają niż zachęcają do pracy. Często ci ludzie to są pasjonaci, którzy chcą pomagać dzieciom, pracują zazwyczaj dodatkowo w innych miejscach, żeby móc funkcjonować na poziomie – zaznaczył ekspert.

Konferencja prasowa Porozumienia Rezydentów. Na zdjęciu: Mateusz Szulca, Łukasz Bogucki

„Największymi ofiarami są mali pacjenci”

Agata Dynkiewicz z USD w Krakowie-Prokocimiu odniosła się do sytuacji placówki, w której wielu lekarzy złożyło wypowiedzenia.

– Z racji tego, że te wypowiedzenia były składane w różnym czasie, aktualnie 24 osoby odejdą z pracy 1 stycznia 2022 r. Są to lekarze z oddziału pediatrii, reumatologii, pulmonologii oraz neurologii. Naprawdę istnieje w tym momencie realna groźba, że te oddziały z powodu braku kadry będą musiały się zamknąć – wskazała rezydentka. Zaznaczyła, że wraz ze specjalistami do odejścia z pracy zmuszeni zostaną również rezydenci, którzy nie będą mieli swojego kierownika specjalizacji.

– Mimo że upada największy szpital pediatryczny w całym województwie małopolskim, Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia milczą. Próbują nas wziąć na przeczekanie, stosują te same metody, co zawsze. Niestety największymi ofiarami są mali pacjenci, zarówno te najciężej chore, jak i te, które z powodu licznych chorób przewlekłych od lat leczą się w naszej placówce – dodała Dynkiewicz.

Rezydentka zauważyła również, że każdy mały pacjent generuje coraz większy dług dla szpitala, ponieważ wyceny świadczeń są zdecydowanie nieadekwatne.

– I nie mamy tutaj na myśli naszych pensji, tylko to, co Ministerstwo daje szpitalowi za leczenie pacjenta. Dlatego też apelujemy o zwiększenie finansowania uniwersyteckich szpitali dziecięcych. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zatrzymać lekarzy w takich szpitalach, jak nasz, ale też żebyśmy mogli w końcu skupić się na tym, co dla nas najważniejsze, czyli na niesieniu pomocy naszym pacjentom – wskazała rezydentka.

Konferencja prasowa Porozumienia Rezydentów. Na zdjęciu: Maria Barczyk, Mateusz Szulca, Łukasz Bogucki

„Dzieci, które zamierzyły się na swoje życie, leżą potem na podłodze”

Maria Barczyk, specjalistka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, zwróciła z kolei uwagę na krytyczną sytuację psychiatrii pediatrycznej. Podkreśliła, że od kilku lat obserwowany jest wzrost liczby pacjentów w tych oddziałach. Dzieci przede wszystkim wymagają intensywnej psychoterapii indywidualnej lub całodobowej. Zdaniem specjalistki dostęp do tych świadczeń finansowanych ze środków publicznych jest bardzo słaby. Barczyk wskazała również na niedobór kadr na oddziałach i w szpitalach psychiatrycznych – w całej Polsce, jak podkreśliła, jest tylko 500 specjalistów psychiatrii dziecięcej.

– Nasza specjalizacja jest ciężka z racji obciążenia pracą z dziećmi i rodzinami. Mam wrażenie, że wielu lekarzy nie decyduje się na realizację tej specjalizacji. Studenci przychodzą i zaraz się wycofują. Jest bardzo mało nowych rezydentów, którzy chcą pracować na psychiatrii dziecięcej. Mamy miejsca rezydenckie, które są puste – podkreślała Barczyk.

Łukasz Bogucki zaznaczył, że ze względu na ogromną liczbę dzieci na oddziałach psychiatrycznych, pacjenci leżą na materacach, na podłodze.

– Dzieci w skrajnych stanach psychiatrycznych, które zamierzyły się na swoje życie, leżą potem na podłodze. I to jest jedyna forma pomocy, która jest dostępna. Czy to jest sposób w jaki chcielibyśmy leczyć naszych pacjentów? Na pewno nie. Ale to nie dotyczy tylko psychiatrii dzieci i młodzieży. My na oddziałach pediatrycznych w związku z tym, że są właśnie często zamykane inne oddziały pediatryczne i w związku z tym częstym nawałem, także to robimy. Ja sam na ostatnich dyżurach kładłem dzieci na korytarzach, mimo że nie jest to odpowiednia forma spędzania hospitalizacji. Dzieci są bardzo przerażone, niespokojne, ciężko przechodzą swoje dolegliwości. Tak samo rodzice są pozbawieni jakiejkolwiek prywatności. Ale niestety to nie staje się wyjątkiem, ale regułą w naszej codzienności pediatrycznej – dodał ekspert.

Źrodło: konferencja prasowa Porozumienia Rezydentów

Przeczytaj także: Lekarze USD: nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim pacjentom

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.