Pacjentami oddziałów rehabilitacji kardiologicznej coraz częściej zostają osoby po COVID-19

Ten tekst przeczytasz w 3 min.

„Rehabilitacja kardiologiczna jest integralną częścią terapii chorób układu sercowo-naczyniowego, które są najczęstsze w naszym społeczeństwie i najczęściej też prowadzą do zgonów” – zwraca uwagę prof. Małgorzata Kurpesa, kierująca Oddziałem Rehabilitacji Kardiologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Biegańskiego w Łodzi. Ekspertka podkreśla, że na oddziale rehabilitacji kardiologicznej coraz częściej przebywają pacjenci z powikłaniami po infekcji wirusem SARS-CoV-2.

Rehabilitacja kardiologiczna to kompleksowe działania wdrażane u pacjentów z chorobami serca lub po przebytych operacjach tego organu. Obejmują one edukację, opiekę medyczną i psychologiczną, dostosowaną do możliwości chorego aktywność fizyczną oraz dietę. Prof. Małgorzata Kurpesa w rozmowie z PAP podkreśla, że rehabilitacja kardiologiczna poprawia jakość życia pacjenta, a także zmniejsza częstość ponownych hospitalizacji.

Którzy pacjenci poddawani są rehabilitacji kardiologicznej?

Rehabilitacja kardiologiczna planowana jest na cały okres życia chorego, a jej celem jest zmniejszenie zaburzeń chorobowych oraz ryzyka dalszego niekorzystnego przebiegu choroby.

Rehabilitację kardiologiczną najczęściej wdraża się m.in. pacjentów z chorobą niedokrwienną serca – po zawale serca i bez przebytego zawału, leczonych angioplastyką wieńcową, po operacjach pomostowania aortalno-wieńcowego (operacjach bypass), po chirurgicznym leczeniu wad zastawkowych, po przeszczepieniu serca (serca i płuc) oraz u chorych z niewydolnością serca. Udział w programie rehabilitacji kardiologicznej proponuje się również osobom w podeszłym wieku, a także osobom, u których nie wystąpiła choroba układu krążenia, ale obecne są czynniki ryzyka zwiększające prawdopodobieństwo zachorowania.

Kompleksowa opieka nad pacjentami z chorobami układu sercowo-naczyniowego

Rehabilitacja kardiologiczna zalecana jest jako część terapii chorób układu sercowo-naczyniowego i polega na realizowaniu jej w wielu procedurach. Najczęściej realizowana jest w systemie stacjonarnym w okresie 2-5 tygodni (według wytycznych NFZ). Specjaliści ze szpitala im. Biegańskiego w Łodzi wskazują, że 3 tygodnie to czas optymalny. W ramach oddziału znajduje się również ośrodek dzienny, do którego pacjenci przychodzą tylko na zajęcia – takich spotkań jest 25 i powinny być przeprowadzone w ciągu 3 miesięcy.

– Mówiąc o rehabilitacji, odruchowo myślimy o treningu fizycznym. Oczywiście jest on także częścią rehabilitacji kardiologicznej – prowadzimy treningi wytrzymałościowe czy oporowe z użyciem odpowiedniego sprzętu. Ale zajmujemy się także optymalizacją farmakoterapii; pacjenci trafiający do nas z oddziałów kardiologii, leżą tam dość krótko i terapia lekowa, która została ustalona dla chorego leżącego w łóżku, niekoniecznie będzie odpowiednia dla kogoś, kto zaczął już normalnie funkcjonować – podkreśla prof. Kurpesa.

W trakcie rehabilitacji kardiologicznej pacjenci są edukowani – dowiadują się, co do tej pory robili źle oraz w jaki sposób powinni zmienić swój sposób życia. Prowadzone jest również poradnictwo psychologiczne, ponieważ ostre incydenty sercowo-naczyniowe mogą powodować traumę, prowadzić do rozwoju depresji, co pogarsza rokowania. „W zespole mamy też dietetyka, który ustala indywidualnie dla każdego pacjenta dietę przy wypisie do domu” – dodała kardiolog z łódzkiej placówki. Pacjentom zaleca się również rezygnację z używek, m.in. tytoniu czy alkoholu.

Coraz większa liczba pacjentów z powikłaniami kardiologicznymi po COVID-19

Prof. Kurpesa podkreśla, że obecnie pacjentami oddziału rehabilitacji kardiologicznej coraz częściej zostają osoby, które zmagają się z kardiologicznymi powikłaniami po przebiegu COVID-19. Infekcja sprzyja m.in. rozwojowi zapalenia mięśnia sercowego, które przewlekając się, może prowadzić do niewydolności serca. Jak zwraca uwagę ekspertka – to prawdziwa epidemia kardiologiczna XXI wieku. Ozdrowieńcy mogą również zmagać się z zaburzeniami rytmu serca, wahaniami ciśnienia tętniczego czy dolegliwościami wieńcowymi.

Prof. Małgorzata Kurpesa zaznacza, że również grypa może prowadzić do uszkodzenia układu sercowo-naczyniowego.

– Mamy obecnie do czynienia z ciężkimi jej przebiegami, grypa może spowodować zaostrzenie u osób, które już wcześniej miały objawy chorób układu sercowo-naczyniowego, ale też wystąpienie tych chorób u tych, którzy wcześniej się na nie nie uskarżali – wskazała kardiolog.

W opinii prof. Kurpesy wszystkie choroby infekcyjne mają wpływ na śródbłonek, czyli tkankę, która wyściela od środka naczynia krwionośne i jest potężnym narządem wydzielającym różnorakie substancje – zarówno korzystne dla układu krążenia, jak i szkodliwe.

Poinfekcyjne zapalenia mięśnia sercowego często dotyczą osób młodych i bywa tak, że przekształcają się w utrwaloną chorobę mięśnia sercowego – kardiomiopatię, prowadzącą do bardzo zaawansowanej niewydolności serca. Czasami jest ona tak zaawansowania i nie reaguje na żadne dostępne metody leczenia ani farmakologicznego ani interwencyjnego, że jedynym ratunkiem pozostaje przeszczep serca. To bardzo często dotyczy młodych pacjentów, którzy do momentu, kiedy nie zachorowali na infekcję, nie mieli problemów ze zdrowiem – mówi kardiolog.

KOS-zawał – koordynowana opieka nad pacjentami po zawale serca

W naszym kraju od 2017 r. funkcjonuje program KOS-zawał, czyli program opieki i rehabilitacji kardiologicznej dla pacjentów po zawale mięśnia sercowego, realizowany w okresie 12 miesięcy od zawału. Jego celem jest poprawa jakości leczenia i zmniejszenie śmiertelności pacjentów po zawale mięśnia sercowego.

– Jak duże znaczenie ma opieka nad pacjentem po zawale serca w ciągu pierwszego roku, przekonaliśmy się po wprowadzeniu programu koordynowanej opieki specjalistycznej nad pacjentami z zawałami serca – KOS-zawał. W naszym szpitalu jest on realizowany od 2018 roku. Ten program niejako wymusza, aby po wypisaniu z kardiologii pacjent przeszedł rehabilitację i odbył co najmniej trzy wizyty w poradni kardiologicznej. Jak obliczono, u pacjentów, którzy są leczeni w ten sposób, śmiertelność została obniżona o 30 proc. – podkreśla prof. Kurpesa.

Źródła: PAP, mp.pl

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy