„Serca osób, które są aktywne wyglądają inaczej.” Rozmowa z kardiologiem sportowym prof. Łukaszem Małkiem

Ten tekst przeczytasz w 6 min.

– Nie wystarczy powiedzieć, że powinno się coś zrobić. O tym, mniej więcej, wszyscy wiedzą. Tak samo, że nie powinno się palić papierosów ani jeść niektórych rzeczy w dużych ilościach. Powiedzieć i pokazać, jak zacząć ćwiczyć, to – jak mówi kardiolog sportowy, prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek – trzeba zrobić, aby w końcu coś się zmieniło.  W rozmowie z Evereth News prof. Małek opowiada o problemach serca i treningowych mitach, o swoich pacjentach i zbliżającej się 14. Konferencji Sekcji Kardiologii Sportowej.

Dla serca życie jest proste. Dopóki może, bije. Regularna aktywność fizyczna (trening) wyzwala liczne procesy adaptacyjne, m.in. w układzie krążenia, oddechowym, nerwowym i w mięśniach szkieletowych. Serce sportowca jest większe niż u osób nietrenujących. Wskutek wieloletniego treningu u osób wykonujących regularnie intensywną pracę fizyczną dochodzi do powiększenia serca i zwolnienia jego rytmu. O takim sercu mógł napisać poeta, że jest hartowne, mężne, dumne i silne. Statystycznie serce sportowca też bije dłużej.

Podstawowym zadaniem kardiologa sportowego jest badanie serc sportowców amatorów i zawodowców. Poza tym, zajmuje się promowaniem aktywności fizycznej jako elementu zdrowego stylu życia. Serce osoby, która trenuje systematycznie, jest zdrowsze.

prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek

Tomasz Nowak, Evereth News: Panie Profesorze, kto zazwyczaj trafia do pana gabinetu?

Prof. Łukasz Małek: – kardiologia sportowa wyszła od tego, że zajmowała się sercami sportowców – wyczynowych lub pół wyczynowych. To były początki. Dzisiaj jest to dziedzina, która zajmuje się głównie amatorami, ze względu na ich dużą liczbę: młodymi zawodnikami, ambitnymi amatorami w średnim wieku i osobami starszymi w kategorii masters. Są to głównie osoby, które uczestniczą w maratonach, półmaratonach i Ironmanach. Są też pacjenci po chorobach i z różnego rodzaju powikłaniami.

W Polsce pokutuje nastawienie na szpitalną opiekę nad pacjentami, którzy już są chorzy. Dominuje model skoncentrowany na leczeniu chorób i powikłań, zamiast na zapobieganiu. Dlatego często trafiają do mnie pacjenci, którzy mają już jakieś problemy. Na szczęście zwiększa się też liczba sportowców bardziej świadomych i dbających o zdrowie, którzy przechodzą regularne badania.

Jak często powinniśmy trenować, aby zmniejszyć ryzyko chorób serca?

– Według zaleceń jest to 150 min. ćwiczeń w tygodniu. Oczywiście, nie jednorazowo. Aby uzyskać optimum korzyści, powinny dominować ćwiczenia aerobowe. Chodzi przede wszystkim o trening tlenowy, np. bieganie. Jest to jednak minimum. Jeśli zwiększymy tę ilość dwu lub trzykrotnie – korzyści, jakie uzyskamy, będą optymalne. Czyli powinniśmy dążyć do nawet 450-600 min. umiarkowanej intensywności tygodniowo.

Czy serce „lubi” tylko umiarkowaną intensywność?

– Nie jest tak, że musimy ograniczać się wyłącznie do wysiłku o umiarkowanej intensywności. Można powiedzieć, że zdrowe serce lubi wysiłek umiarkowany rozłożony w dłuższym czasie lub bardziej intensywny trening, który trwa krócej. Korzyści są pochodną iloczynu czasu i intensywności. Jeśli zwiększymy intensywność, wtedy możemy skrócić czas. Warto też dodać do swoich aktywności raz lub dwa razy w tygodniu trening siłowy. Trening wytrzymałościowy nie wpływa tak bardzo na kości i siłę mięśniową, jak ten zbudowany w oparciu o pracę na większych ciężarach. Dla uzyskania pełni korzyści należy też dodać ćwiczenia rozciągające oraz stabilizujące równowagę. No i trzeba też pamiętać o regeneracji.

prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek

Jakie są mity związane z aktywnością ruchową?

– W obiegu istnieje wiele mitów związanych z aktywnością fizyczną, np. taki: żeby być aktywnym trzeba być sportowcem i trenować w klubie. A tu tak naprawdę chodzi o ruch. Może być to spacer lub inna aktywność, np. ruch wokół domu i w najbliższej okolicy. Kolejny mit zakłada, że aktywność w pracy przekłada się na zdrowie, tak samo jak aktywność spontaniczna, wykonywana w czasie wolnym. Tak nie jest. Badania pokazują, że praca, w której dużo się stoi, chodzi i ogólnie rusza, nie zastąpi czasu poświęconego na trening. Nie ma też czegoś takiego, jak sezon na aktywność fizyczną. Wypad za miasto na rower lub tygodniowy wyjazd na narty nie sprawi, że nagle będziemy wysportowani. O swoją formę i zdrowie dbamy przez cały rok.

Czym zajmuje się kardiolog sportowy? 

– Zajmujemy się oceną bezpieczeństwa i ryzyka. Sprawdzamy, czy u osób aktywnych występują choroby serca i czy ze względów bezpieczeństwa należy ograniczyć ich intensywną aktywność ruchową, aby uniknąć nieszczęśliwych wypadków. Ale trzeba też pamiętać, że serca osób, które są bardzo aktywne wyglądają nieco inaczej. Staramy się zatem nie wylewać dziecka z kąpielą.  Właściwe zróżnicowanie co jest normą adaptacyjną, a co jest nieprawidłową zmianą – to są zadania kardiologów sportowych. Uczymy też tego kardiologów ogólnych, którzy nie mają na co dzień do czynienia ze sportowcami. Serce, szczególnie u młodych sportowców, którzy trenują sporty wytrzymałościowe, powiększa się symetrycznie. Przez to bije też wolniej. Może być to nawet 30 kilka uderzeń na minutę. Chodzi o to, żeby znać te zmiany i umieć odróżnić te, które są prawidłowe od tych potencjalnie sugerujących podłoże choroby serca. Osobom z ewentualną chorobą serca też nie powinniśmy zabraniać aktywności, a jedynie dostosować jej zakres, rodzaj, intensywność do rodzaju choroby i jej stadium zaawansowania czy obecności powikłań

Co pomaga kardiologom sportowym w rozpoznawaniu tych zmian?

– Kardiologia sportowa rozwija się bardzo dynamicznie. Jest coraz więcej dokumentów i wytycznych, które mówią jak te zmiany interpretować. Powszechnie stosowane są badania EKG i echo serca, które najczęściej są wystarczające, aby określić, co u sportowców jest jeszcze normą, a co już nie. Badamy przypadki kliniczne zawodowych sportowców. Powstało też wiele nowych badań związanych z większym zainteresowaniem sportem wśród sportowców amatorów. Mówimy tu także o sytuacjach ekstremalnych, takich jakie panują  podczas wypraw wysokogórskich, nurkowania sportowego czy wielodniowych ultramaratonów na pustyni. Z wyników prac korzystają zarówno amatorzy, jak i zawodowcy. Jest to bardzo ważne, żeby niepotrzebnie nie zakazywać sportowcom czy osobom aktywnym uprawiania sportu tylko dlatego, że mają te odstępstwa, które są nietypowe w stosunku do osób, które nie są aktywne.

prof. dr hab. n. med. Łukasz Małek

Przed nami 14. Konferencja Sekcji Kardiologii Sportowej. Co będzie tematem tegorocznej edycji wydarzenia? Kto jej jest adresatem? 

– Zostanie omówionych wiele aspektów czysto kardiologicznych. W programie znajdą się też elementy zrozumiałe dla uczestników, którzy nie są kardiologami. Wykład inaugurujący  profesora Tomasa Vetrovsky’ego z Uniwersytetu Karola w Pradze poruszy zagadnienia strategii, które są pomocne w zwiększaniu aktywności fizycznej w populacji ogólnej. Obejmują one różne sposoby wsparcia i motywacji, wyznaczania celów oparte także o wykorzystanie narzędzi, takich trackery czy zegarki.

Tematyka wykładów i warsztatów jest dedykowana nie tylko kardiologom, ale również lekarzom sportowympodstawowej opieki zdrowotnej. Są to lekarze tych specjalności, do których często w pierwszej kolejności „trafiają” sportowcy. Od kiedy został zniesiony wymóg uzyskania zaświadczeń od możliwości uprawiania wyczynowego sportu od lekarza specjalisty u osób do 23 roku życia, to właśnie lekarze rodzinni często jako pierwsi spotykają się ze sportowcami. Dlatego wiedza o tym, kiedy można uprawiać sport wyczynowy, a kiedy nie można do tego dopuścić, jest bardzo ważna dla lekarzy tej specjalności. Lekarze medycy sportowej, którzy często wywodzą się ze środowiska ortopedycznego, także znajdą coś dla siebie. Jeżeli w trakcie zawodów występują bowiem sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia, to są to najczęściej incydenty kardiologiczne. Zatrzymanie krążenia jak u Eriksena w meczu Mistrzostw Europy, pokazuje, że w pierwszej kolejności na to trzeba zwracać uwagę i być przygotowanym na natychmiastową interwencję.

Poza wykładami zostaną przeprowadzone też zajęcia praktyczne i warsztaty. Czego będą one dotyczyć?

– Zostaną poprowadzone warsztaty EKG. Jest to podstawowe badanie u sportowców. Zostaną omówione przypadki kliniczne, a także porozmawiamy o sportowcach masters – jak ich badać, na co zwracać uwagę. Na konferencji znajdą odpowiedź na swoje pytania osoby, które same borykają się z różnymi chorobami serca, np. kardiomiopatią lub kanałopatią.

Kardiolog sportowy współpracuje z przedstawicielami innych zawodów medycznych. Czy im także zostanie poświęcona część wykładów?

– Tak. Część wykładów zostanie poświęcona diecie czy chorobom cywilizacyjnym. Coraz większa grupa osób, które do nas trafiają to osoby aktywne, które chcą trenować świadomie. To jest fajne. W sport wplecione są jednak kontuzje, problemy mięśniowo-szkieletowe, dlatego współpracujemy z fizjologamiortopedami, kiedy wymagana jest operacja lub zabieg korekcyjny. Współpracujemy też z innymi specjalnościami medycznymi. Np. w przypadku stwierdzenia nieprawidłowego stężenia glukozy pacjent zostaje przekazany do diabetologa. Z dietetykami pracujemy nad zmianą stylu życia pacjenta na zdrowszy. Jeśli zdarzają się problemy ze stresem w pracy lub życiu codziennym, problemy ze snem, wtedy pacjent zostaje skierowany do psychologa lub specjalisty od zaburzeń snu.

-Spotkania i konferencje z pewnością wpływają na rozwój tej dziedziny. Co jeszcze powinno się zmienić, aby praca kardiologów sportowych była bardziej efektywna? 

– Budujemy świadomość i tłumaczymy, na czym polega zdrowy tryb życia oparty na aktywności fizycznej. Nie wystarczy jednak powiedzieć, że powinno się coś robić. O tym wie każdy. Tak samo jak to, że nie powinno się palić papierosów ani jeść w dużych ilościach niektórych potraw. Powiedzieć i pokazać, jak zacząć ćwiczyć, na czym to polega – to trzeba zrobić, aby w końcu coś się zmieniło. Inną rzeczą, która powinna ulec zmianie to zbyt konserwatywne podejście pewnych grup lekarzy. Zdarza się, że niepotrzebnie zakazują aktywności fizycznej osobom bez jakichkolwiek przeciwwskazań. Uważają, że wszystko ponad lekką aktywność fizyczną jest już niebezpieczne. W ten sposób wyrządzają krzywdę swoim pacjentom. Zapominają, jakie korzyści daje regularna aktywność fizyczna. W skali populacyjnej korzyści zawsze będą większe niż ryzyko.

Nasze organizmy rozwinęły się pod wpływem aktywności fizycznej, która przez setki tysięcy lat była czymś normalnym dla człowieka. Zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy zwierzętami, nie komputerami. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do spędzania całych dni w biurze w pozycji siedzącej. Jeśli tego nie zmienimy, nasze organizmy będą cierpiały. Z tym trzeba walczyć.

Profesor Łukasz Małek jest kardiologiem sportowym. Sam regularnie uprawia sport. Jest ultramaratończykiem i biegaczem trailowym. Trenuje 4-5 razy w tygodniu. Dla zdrowia!

 

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy