„Nowa normalność” Chińczyków i Koreańczyków. Czy to samo czeka Polaków?

Ten tekst przeczytasz w 2 min.

W krajach azjatyckich, które wybuchu epidemii doświadczyły jako jedne z pierwszych, dziś sytuacja epidemiologiczna znajduje się już pod pewną kontrolą. Tamtejsze rządy wprowadzają nowe zasady przywróconego społecznego funkcjonowania. Czy realia w Polsce będą wyglądały podobnie?

Sytuację epidemiologiczną w Chinach i Korei Południowej uznaje się za względnie opanowaną. Oba te kraje przeszły już przez szczytowy okres rozwoju epidemii. Nie oznacza to jednak, że ryzyko zakażenia wirusem zostało tam zminimalizowane do zera. Wciąż pojawiają się nowe przypadki zachorowań. W związku z tym konieczne było wypracowanie nowych zasad funkcjonowania.

Chiny: surowe ograniczenia i badania na pierwszym miejscu

W aglomeracji Wuhan, gdzie pojawiło się pierwsze ognisko epidemii, władze planują poddać badaniom na obecność koronawirusa wszystkich mieszkańców miasta. W innych regionach kraju testów nie wykonuje się na aż tak szeroką skalę, ale i tak stanowią one podstawowy warunek społecznego funkcjonowania.

W wielu miastach okazanie aktualnego, ujemnego wyniku testu jest wymagane przy wejściu do budynków użyteczności publicznej, sklepów i restauracji. W niektórych prowincjach negatywny wynik testu wykonanego maksymalnie tydzień wcześniej trzeba także okazać przy wejściu do szpitala. Obowiązek ten obejmuje wszystkich pacjentów. Podobne zasady wprowadzono w części przedsiębiorstw – tamtejsi pracownicy, zanim wznowią pracę po przerwie wymuszonej epidemią, muszą okazać pracodawcom aktualne wyniki testów.

Testom podlegają również osoby, które podróżowały w ostatnim czasie za granicę lub do obszarów obarczonych wysokim ryzykiem zakażenia.

Władze Chin stale monitorują nowe ognisk epidemii. W przypadku pojawienia się nowego ogniska wprowadzane są drastyczne ograniczenia społeczne dla mieszkańców danego regionu. Taka sytuacja miała w ostatnim czasie miejsce m.in. w prowincji Jilin.

Korea Południowa: masowe testowanie i technologia

Władze Korei Południowej przyjęły odmienną niż chińska strategię walki z epidemią. Zamiast drastycznych obostrzeń dotyczących wychodzenia z domu i przemieszczania się zdecydowano się na wsparcie technologiczne.

W Korei wprowadzono programy do contact tracingu, czyli śledzenia kontaktów osób zakażonych. Opracowana przez rząd aplikacja monitoruje, dokąd podróżuje każda osoba, która przybywa do kraju zza granicy, i czy przestrzega ona obowiązkowej kwarantanny. W przypadku obywateli, którzy złamali zasady kwarantanny, stosuje się bransoletki z systemem geolokalizacji. Rząd Korei Południowej wykorzystuje także miejskie kamery na podczerwień do wykrywania obywateli z podwyższoną temperaturą, którzy mogą być nosicielami wirusa.

W Korei wprowadzono także testowanie na obecność koronawirusa na masową skalę.

W maju koreańskie władze zdecydowały o rozluźnieniu dotychczasowych ograniczeń. Koreańczycy funkcjonują teraz w nowym reżimie sanitarnym, w którym szkoły, lokale gastronomiczne, centra handlowe, miejsca pracy i zakłady usługowe są objęte szczegółowymi zaleceniami.

Koreańczycy są zobowiązani do zachowywania społecznego dystansu, dbania o regularną dezynfekcjępomiary temperatury ciała. Ponadto podczas podróżowania komunikacją publiczną obowiązuje ich noszenie maseczek ochronnych.

Źródła: https://www.reuters.com/, https://www.businessinsider.com/, https://wiadomosci.onet.pl/

Przeczytaj także: Kleszcze pomogą w leczeniu koronawirusa?

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy