Ponowne zakażenie COVID-19. Jak to możliwe?

Ten tekst przeczytasz w 2 min.

Eksperci medyczni z inicjatywy Nauka przeciw Pandemii podkreślają, że istnieje ryzyko reinfekcji COVID-19. Ma ono związek z nowymi wariantami wirusa i jest większe u pacjentów z niskim poziomem przeciwciał po zakażeniu pierwotnym.

Ponowne zakażenie COVID-19. Jak to możliwe?

Zakażenie wirusem SARS-CoV-2 powoduje inicjację złożonych procesów immunologicznych, w tym m.in. właśnie wykreowanie odporności nabytej, której zadaniem jest identyfikacja obcych antygenów (białek S, N i M koronawirusa) przez przeciwciała i receptory limfocytów T i B. To właśnie dzięki temu w organizmie wytwarza się swoisty system obrony przed koronawirusem.

Surowiczy poziom przeciwciał u ozdrowieńców zależy od przebiegu klinicznego choroby

I tak u osób, które przeszły zakażenie bezobjawowo bądź towarzyszyły im niewielkie symptomy choroby, stężenie przeciwciał IgG, tzw. późnej fazy może być bardzo niskie lub w ciągu kilku tygodni od ustąpienia objawów – może zaniknąć.

Czy to oznacza, że osoby te nie nabyły żadnej odporności?

Nie, ponieważ u tej grupy osób, w organizmie powstawać będą komórki B pamięci, których zadaniem będzie przechowywanie informacji o białkach wirusa i bardzo szybka produkcja przeciwciał w przypadku ponownego zakażenia. Według badań, osoby z łagodnym, jak i bezobjawowym przebiegiem zakażenia charakteryzuje odpowiedź komórkowa związana z limfocytami T, które z kolei dzielą się na limfocyty T cytotoksyczne oraz komórki T pamięci.

Zadaniem prawidłowo działających limfocytów T cytotoksycznych jest wydzielanie cytokin antywirusowych, wyłapywanie i niszczenie zakażonych komórek, jak również ochrona przed ciężkim przebiegiem zakażenia. Komórki T pamięci potrafią natomiast ulec szybkiej reaktywacji, w przypadku ponownego kontaktu z patogenem.

Pomimo tego, że na skutek mutacji zachodzą zmiany w budowie białka S, które zmniejszają siłę przeciwciał, nie dowiedziono, aby miały one istotny wpływ na działanie limfocytów cytotoksycznych. Choć nie wyklucza się potencjalnego ryzyka reinfekcji zakażenia COVID-19.

Reinfekcja wystąpiła u ok. 1 proc. osób

Jak pokazały badania przeprowadzone przez Public Health England na grupie ponad 6,5 tys. ozdrowieńców, do reinfekcji dochodziło stosunkowo rzadko. W ciągu 5 miesięcy wystąpiły u zaledwie ok.  1 proc. osób. Z uwagi na fakt, iż u tej grupy osób wysoki poziom wirusa znajdował się w nosie i gardle, zachodziło wówczas większe ryzyko zakażenia kolejnych osób.

Nie dowiedziono, aby reinfekcja wywołała cięższy przebieg zakażenia wirusem, podczas której konieczna jest hospitalizacja.

Mutacja E484K a ryzyko reinfekcji wirusa SARS-CoV-2

Do reinfekcji może również dojść na skutek zakażenia nowo zidentyfikowanymi wariantami koronawirusa, szczególnie mutacją E484K, która prowadzi do zmiany pojedynczego aminokwasu (kwasu glutaminowego na lizynę) w domenie wiążącej receptor białka S koronawirusa. A to ona właśnie jest odpowiedzialna za bezpośrednią interakcję wirusa z białkiem na powierzchni ludzkiej komórki, co jest zalążkiem w procesie zakażenia.

Mutacja E484K została zidentyfikowana w wariancie południowoafrykańskim (B.1.351), brazylijskim (B.1.1.28), i od niedawna w wariancie brytyjskim (B.1.1.7).

Źródło: PAP

Przeczytaj także: MZ wycofa możliwość zasłaniania nosa i ust przyłbicą czy chustą. Rodzaj maseczki będzie jedynie rekomendacją

 

https://www.facebook.com/everethnews

1 comment

    Po roku od rozpoczecia pandemii, za chwile bedzie wiecej ponownych zarażeń, bo ilość przeciwciał w organizmie spada. Widać to szczególnie po testach w diagnostyce ilościowych robionych przez ozdrowieńców. Po kilku miesiacach ich steżenie spada – w każdym przypadku z inną intensywnością. Dlatego testy sa najlepsza odpowiedzia na aktualna odporność na koronawirusa

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy