„Cząsteczka, o której nie wie nawet część kardiologów, a która ma duży wpływ na powodowanie zawałów serca”. Dlaczego warto oznaczyć lipoproteinę (a)?

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

Fot. Sylwia Mierzewska/UCK

„Cząsteczka, o której nie wie nawet część kardiologów, a która ma duży wpływ na powodowanie zawałów serca”. Dlaczego warto oznaczyć lipoproteinę (a)?

– Trafia na oddział kardiologiczny czterdziestoparoletni pacjent. Nigdy nie pali papierosów, nie ma nadwagi, nie ma podwyższonego cholesterolu, nadciśnienia tętniczego  ani  innych czynników ryzyka, ale nagle doznaje zawału serca. I tutaj powinna zapalić się czerwona lampka, że właśnie u takiego pacjenta przyczyną może być podwyższone stężenie lipoproteiny (a) i bezwzględnie należy ją oznaczyć – mówi prof. dr hab. n. med. Marcin Fijałkowski, który kieruje oddziałem Szybkiej Diagnostyki Kardiologicznej I Kliniki Kardiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Gdański szpital jest jedynym ośrodkiem w Polsce, gdzie osoby z wysokim stężeniem lipoproteiny (a) leczy się na oddziale kardiologicznym poddając zabiegowi aferezy.

Co wiadomo o lipoproteinie (a) [lp(a)]?

Lipoproteina (a) [lp(a)] to lipoproteina, która budową podobna jest do cząsteczki LDL (zły cholesterol), ale zawiera także białko zwane apolipoproteiną a. Eksperci informują, że ma ona wyjątkowo negatywny wpływ, jeżeli chodzi o proces powstawania blaszki miażdżycowej i powodowanie zawałów. Jak podkreśla prof. Marcin Fijałkowski, to niedoceniana, „wyjątkowo zjadliwa” cząsteczka, o której wiadomo już od dłuższego czasu, ale do świadomości społeczeństwa jeszcze się nie przebiła.

– Gdybyśmy zapytali pacjentów, to powiedzą, że jest dobry cholesterol – HDL i zły – LDL. Natomiast nie wiedzą, że jest jeszcze inna cząsteczka, związana z wysokim ryzykiem zdarzeń sercowych, właśnie lipoproteina (a). Ona nie tylko nie jest znana wśród pacjentów, ale także wśród lekarzy, w tym nawet części kardiologów – przyznaje profesor i podkreśla, że bardzo ważne jest postępowanie zgodne z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Stężenie lipoproteiny (a) we krwi jest uwarunkowane genetycznie i odpowiadają za nie warianty genu LPA.  Większość osób ma prawidłowy poziom, między 5 a 29 mg/dl (miligram na decylitr). Już stężenie powyżej 30 mg/dl, a na pewno wyższe niż 50 mg/dl, jest związane z podwyższonym ryzykiem chorób serca i naczyń. Szacuje się, że u jednej na siedem osób poziom lipoproteiny (a) jest wyższy niż 50 mg/dl.

„Cząsteczka, o której nie wie nawet część kardiologów, a która ma duży wpływ na powodowanie zawałów serca”. Dlaczego warto oznaczyć lipoproteinę (a)?
Fot. Sylwia Mierzewska/UCK

Jak często należy oznaczać lipoproteinę (a)?

Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne zaleca obecnie, aby każdy dorosły miał oznaczone stężenie lp(a) przynajmniej raz w życiu. Stężenie tej lipoproteiny nie ulega dużej zmienności, dlatego takie oznaczenie ma bardzo duży sens.

– To nie jest tak, że jednego dnia stężenie lp(a) jest wysokie, a drugiego niskie. Niestety, nawet zdrowa dieta czy aktywność fizyczna nie wpływają na jej poziom. Co więcej, szeroko stosowane obecnie leki na cholesterol, tj. statyny czy ezetimib, praktycznie nie wpływają na ten poziom. Jedynie nowoczesne leki z grupy inhibitorów PCSK9, stosowane w hipercholesterolemii rodzinnej lub u osób po kilku incydentach sercowo-naczyniowych, mogą, poza obniżaniem LDL cholesterolu, dodatkowo obniżać lp(a) do 30 procent – zaznacza prof. dr hab. n. med. Marcin Gruchała, który kieruje I Kliniką Kardiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Poziom lp(a) jest również zupełnie niezależny od cholesterolu LDL, ponieważ jest to inna ścieżka dziedziczenia

Ktoś może mieć wysoki cholesterol LDL i wysoką lipoproteinę, (a) ale są również osoby z niskim albo prawidłowo kontrolowanym lekami cholesterolem LDL i jednocześnie wysokim poziomem lp (a). Można więc powiedzieć, że lipoproteina (a) jest niezależnym czynnikiem ryzyka związanym z chorobami sercowo-naczyniowymi.

– Szczególnie ważne jest jej oznaczanie u osób z przedwczesną (tzn. u kobiet <60 rż i mężczyzn < 55 rż) chorobą wieńcową lub obciążającym wywiadem w rodzinie w kierunku występujących chorób serca, w tym zawałów, zabiegów inwazyjnych na naczyniach wieńcowych. Należy ją także oznaczać u pacjentów, którzy pomimo dobrego cholesterolu LDL, nadal mają nawracające incydenty sercowo-naczyniowe – tłumaczy dr n. med. Agnieszka Mickiewicz, kardiolog z I Kliniki Kardiologii UCK, która kieruje Pracownią Aferezy Lipoprotein Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Szybka identyfikacja szansą na zminimalizowanie ryzyka choroby wieńcowej, zawału serca czy udaru mózgu

Szczególnie istotne jest, aby wcześnie identyfikować osoby,  które mają więcej niż 180 mg/dl (1.8 G/l), ponieważ ich ryzyko sercowo-naczyniowe jest podwyższone, jak w rodzinnej hipercholesterolemii. – Mówiąc wprost – ryzyko choroby wieńcowej, zawału serca, udaru mózgu jest ogromne – dodaje dr Mickiewicz.

– Gdyby taki pacjent nie miał oznaczonego poziomu lipoproteiny i stosowalibyśmy standardowe leki, on w dalszym ciągu byłby pacjentem wysokiego ryzyka. Te zawały mogłyby nawracać. Takie badanie daje wiedzę, pozwala zintensyfikować leczenie, poprawić kontrolę innych czynników ryzyka, np. palenia papierosów czy nadciśnienia tętniczego i zapobiegać dalszym powikłaniom. Bez wątpienia lipoproteina (a) jest ważnym, ale niedocenionym czynnikiem ryzyka przedwczesnej choroby wieńcowej lub miażdżycy tętnic obwodowych  – tłumaczy dr Agnieszka Mickiewicz.

„Cząsteczka, o której nie wie nawet część kardiologów, a która ma duży wpływ na powodowanie zawałów serca”. Dlaczego warto oznaczyć lipoproteinę (a)?

Afereza szansą dla osób z wysokim stężeniem lipoproteiny (a)

Wysokie stężenie lipoproteiny (a) u osób z chorobą układu sercowo-naczyniowego leczy się za pomocą zabiegu aferezy. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym metodę tę stosuje się od 2013 roku. Gdański szpital to najbardziej doświadczona jednostka w kraju w leczeniu pacjentów aferezą i jedyna, gdzie przeprowadza się ją na oddziale kardiologicznym.

– Procedura wydaje się nefrologiczna albo hematologiczna, ale pacjenci są kardiologiczni. Jest to zabieg pozaustrojowy i można porównać go do dializy. Trwa zwykle od 1,5 do 3 godzin i może zredukować stężenie lipoproteiny (a) nawet o 70 procent. Jednak ze względu na to, że poziom lipoproteiny (a) powraca do tego sprzed zabiegu, afereza musi być powtarzana średnio co 1-2 tygodnie. Natomiast co najważniejsze, wyniki dotychczasowych badań na świecie i w naszym ośrodku wskazują, że regularna terapia aferezą lipoprotein znacznie zmniejsza ryzyko kolejnych incydentów sercowo-naczyniowych – podkreśla dr Mickiewicz.

W Niemczech czy we Włoszech, leczenie aferezą podejmuje się zwykle, kiedy stężenie lipoproteiny (a) wynosi powyżej 60 mg/dl u osób ze zdiagnozowaną chorobą układu sercowo-naczyniowego. W Gdańsku do leczenia tą metodą kwalifikowani są głównie pacjenci ze stężeniem lp(a) powyżej 100 mg/dl. Aktualnie Pracownia Aferezy Lipoprotein w UCK rozbudowywana jest o kolejne stanowisko, ponieważ, jak podkreślają eksperci, pacjentów z rozpoznanym wysokim stężeniem lipoproteiny (a) oraz zaawansowaną miażdżycą jest coraz więcej.

W Uniwersyteckim Centrum Kliniczny  przy pomocy aferezy leczonych jest kilkanaście osób – to głównie mężczyźni. Jednak najmłodszy pacjent, to kobieta, która w wieku 37 lat miała zawał serca – w  koronarografii wykazano zaawansowaną miażdżycę naczyń wieńcowych. – Mamy też pod opieką dwóch braci.  Pierwszy trafił do nas z zawałem w wieku 46 lat, przyczyną był również bardzo wysoki poziom lp(a). Zaleciliśmy wtedy, aby bliscy krewni mężczyzny wykonali oznaczenie lp(a). Po niedługim czasie trafił do nas młodszy brat z lpa(a) niemal 300 mg/dl. Badania wykazały, że ma on już zmiany miażdżycowe w tętnicach wieńcowych. Dzięki temu, że zaczął u nas terapię aferezą, udało się go uchronić przed zawałem – opowiada dr Mickiewicz.

Aktualnie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym zaczynają się badania kliniczne nad lekiem, ukierunkowanym na apolipoproteinę (a), który mógłby być stosowany u pacjentów z wysokim stężeniem lipoproteiny (a) i chorobą układu sercowo-naczyniowego. Jednak jak podkreślają kardiolodzy, jest to perspektywa co najmniej pięciu lat.

– Już wiadomo, że lek ten bezpiecznie obniża lipoproteinę (a) poniżej  30-50 mg/dL, ale nie wiadomo, czy zmniejsza ryzyko wystąpienia incydentów sercowo-naczyniowych. Zdarzały się leki, które podwyższały mocno HDL. Tutaj wyniki są obiecujące, ale badania potrwają jeszcze długo – mówi prof. Marcin Fijałkowski.

W Punkcie Pobrań Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego istnieje również możliwość odpłatnego oznaczenia lipoproteiny (a) we krwi, koszt takiego badania to 83 zł. Pacjenci z wysokim poziomem lp(a) mogą zgłaszać się do Poradni Kardiologicznej UCK do dr Agnieszki Mickiewicz w każdy piątek – budynek CMI, gabinet 1, I piętro.

Źródło: materiał prasowy

Przeczytaj także: Kto jest najbardziej narażony na reinfekcję COVID-19?

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy