Ekspert: „osoby cierpiące na migrenę wciąż spotykają się z niezrozumieniem społecznym”

Ten tekst przeczytasz w 3 min.

Ponad 8 milionów osób cierpi w Polsce na migrenę – wynika z danych PZH. Wielu Polaków ukrywa chorobę i w obawie przed stygmatyzacją nie zgłasza problemu do specjalistów. „Skala zjawiska jest prawdopodobnie niedoszacowana” – alarmują eksperci z okazji Dnia Solidarności z Chorymi na Migrenę, który przypada 21 czerwca.

3,6 mln osób w Polsce spełnia wszystkie kryteria diagnostyczne migreny. „Łącznie z osobami, u których można rozpoznać migrenę prawdopodobną, jest to ponad osiem milionów sto tysięcy osób” – wskazuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego w raporcie pt. „Społeczne znaczenie migreny z perspektywy zdrowia publicznego i systemu ochrony zdrowia”.

Migrena bywa wstydliwa dla pacjentów

– Pomimo coraz głębszej wiedzy na temat migreny, informacje o liczbie chorych mogą nie odzwierciedlać faktycznej sytuacji – ocenia prof. Wojciech Kozubski, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Prof. Kozubski uważa, że osoby cierpiące na migrenę wciąż spotykają się z niezrozumieniem społecznym i w obawie przed stygmatyzacją ukrywają chorobę oraz nie zgłaszają problemu do specjalisty. Z badań PZH wynika, że czują one wstyd związany z przeżywaniem dolegliwości i spotykają się z wątpliwościami co do znaczenia ich objawów ze strony współpracowników czy osób bliskich, a nawet personelu medycznego. Z punktu widzenia medycyny zjawisko to jest bardzo niekorzystne, ponieważ szybsze podjęcie leczenia migreny mogłoby wpływać na zmniejszenie kosztówpoprawę rokowania.

Jak pandemia wpłynęła na migrenę?

W czasie pandemii na całym świecie odnotowano pogorszenie kondycji psychicznej chorych na migrenę. Pacjenci częściej doświadczali bezsenności, poczucia niepokojudepresji. Chorzy zanotowali częstsze napady migreny, a 65 proc. pacjentów doświadczyło nasilenia objawów. Klaudia Pytel, moderatorka „Neuropozytywni z Głową” na portalu Facebook, zapytała członków grupy o wpływ pandemii na migrenę.

– Wiele osób stwierdziło, że napady migreny podczas pandemii były częstsze, a ból bywał silniejszy. Jednocześnie praca w domu pomagała łatwiej radzić sobie z atakami migreny. Chory może się położyć, użyć okładu, przenieść do zaciemnionego, cichego pomieszczenia, co w warunkach pracy poza domem nie byłoby możliwe – podkreśla Klaudia Pytel w rozmowie z PAP.

Pandemia wpłynęła również na dostęp do lekarzy. W badaniach Fundacji My Pacjenci 61,5 proc. pacjentów z migreną zgłosiło brak kontaktu ze swoim neurologiem. Z kolei 58,7 proc. przyznało się do nadużywania leków przeciwbólowych. Prof. Wojciech Kozubski wskazuje, że nieprofesjonalnie i samodzielnie leczona migrena może powodować wzmożenie częstości występowania jej objawów, a także wydłużenie procesu powrotu do normalnej formy. Ponadto może dojść do ewolucji migreny epizodycznej w postać przewlekłą, gdzie ból głowy występuje przez co najmniej 15 dni w miesiącu.

Migrena utrudnia codzienne funkcjonowanie

Migrena to zaburzenie neurologiczne, które utrudnia codzienne funkcjonowanie i obniża jakość życia. Objawia się nawracającymi atakami, którym towarzyszą bóle głowy, aura, objawy ze strony układu pokarmowego i neurologicznego. Ataki migreny przebiegają wieloetapowo. Choroba może mieć wiele wariantów przebiegu, które zależą od indywidualnych predyspozycji. Migrena dwukrotnie częściej dotyka kobiety niż mężczyzn.

– Wykazano bowiem, że ataki migreny mogą mieć związek z wahaniami stężenia estrogenów oraz zmianami stosunku poziomu estrogenów i progesteronu. Udowodniono także związek pomiędzy kondycją psychiczną a częstością występowania napadów migreny – tłumaczy prof. Wojciech Kozubski.

Źródła: PAP, PZH

Przeczytaj także: Pierwsza w Polsce operacja mózgu metodą laserowej ablacji

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy