Kaczmarska: „Nie dopuszczaliśmy nawet do myśli, że Sejm odrzuci poprawki”

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

Autor: Karolina Rybkowska

Kaczmarska: „Nie dopuszczaliśmy nawet do myśli, że Sejm odrzuci poprawki”

„Nie ma medyków – nie ma leczenia” – m.in. takie hasła widniały wczoraj na transparentach uczestników manifestacji, która odbyła się w związku z ostatecznym głosowaniem w Sejmie nad nowelizacją ustawy o najniższych wynagrodzeniach niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Ostatecznie Sejm odrzucił proponowane przez Senat poprawki.

„Na nic nam oklaski, odznaczenia i kwiaty. Potrzebne są trwałe zmiany”

Demonstrujących przywitała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Przemówienia rozpoczęły się minutą ciszy, poświęconą medykom, którzy zmarli w wyniku zakażenia COVID-19. Następnie Krystyna Ptok zwróciła się do decydentów o podjęcie działań w sprawie najniższych wynagrodzeń w ochronie zdrowia.

– Jeśli Sejm dzisiaj przyjmie te poprawki, to znaczy, że nastąpiło zrozumienie, co do pilnej konieczności i radykalnej poprawy sytuacji dotyczącej warunków pracy i wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia, a co jest z tym związane, nastąpi zainteresowanie kształceniem, wzrośnie liczba kadr, a tym samym jakość i ilość udzielanych świadczeń – podkreślała jeszcze przed ostatecznym głosowaniem w Sejmie przewodnicząca OZZPiP. – Panie Prezydencie, Panie Premierze, parlamentarzyści Rzeczypospolitej Polskiej, Panie ministrze, po roku walki z pandemią COVID-19, aby wyrazić nam swoją wdzięczność za nieugiętą postawę w walce o zdrowie i życie Polek i Polaków, za ofiary śmiertelne, na nic nam oklaski, odznaczenia i kwiaty. Potrzebne są trwałe zmiany, a jedną z nich są godne wynagrodzenia, o które walczymy. Nie ma medyków – nie ma leczenia! – dodała Przewodnicząca OZZPiP, rozpoczynając wczorajsze manifestacje.

„Nie dopuszczaliśmy nawet do myśli, że Sejm odrzuci poprawki”

Do manifestacji zorganizowanych przez OZZPiP dołączyli również medycy, politycy i przedstawiciele innych zawodów. Na pikiecie swoje przemówienia wygłosili m.in. Marek Mnich, wiceprzewodniczący NSSZ Solidarność, Zofia Małas, przewodnicząca Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, Dariusz Joński, poseł Koalicji Obywatelskiej, Wojciech Maksymowicz, były minister zdrowia, przedstawiciele Okręgowych Izb Pielęgniarskich i Położnych, Okręgowych Izb Lekarskich oraz Forum Związków Zawodowych.

– Nie dopuszczaliśmy nawet do myśli, że Sejm odrzuci poprawki do nowelizacji ustawy o najniższym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. Tak się jednak stało, dlatego problemy kadrowe pielęgniarek i położnych zostaną zrzucone na rząd. Być może wystąpimy z projektem obywatelskim – poinformowała w rozmowie z Evereth News Longina Kaczmarska, wiceprzewodnicząca OZZPiP oraz członek zarządu Forum Związków Zawodowych. – Obecnie średnia wieku pielęgniarek i położnych to ponad 50 lat. Wiele z nich już niedługo odejdzie na emeryturę. Rząd zostanie ze społeczeństwem, któremu nie będzie w stanie zapewnić opieki zdrowotnej na odpowiednim poziomie. Nie będzie to wina dyrektorów placówek, ani prezesów, a wina rządu. Tego rządu – dodaje.

Pielęgniarki i położne mówią dość

„Godna płaca: żądamy dobrej ustawy, a nie kolejnej prowizorki”, „Pacjencie zaopiekuj się sam”, „Uwaga pacjenci! Brak pielęgniarek i położnych to problem nas wszystkich. Dość!”, „Pielęgniarki i położne mówią dość pracy ponad ludzkie siły” – to tylko niektóre z haseł, które widniały na licznych transparentach manifestujących. Pielęgniarki, położne i inni przedstawiciele zawodów medycznych oraz niemedycznych zwracali również uwagę, że minimalne wynagrodzenie w ochronie zdrowia powinno odpowiadać warunkom pracy.

– Nasz zawód jest ciężki, młode osoby, które dopiero do niego wchodzą nie mają pojęcia z czym przyjdzie im się spotkać. Niektórzy już po miesiącu poddają się i rezygnują z pracy. Tymczasem nas potrzeba więcej, musimy zapełnić szpitale, by zapewnić pacjentom bezpieczeństwo i odpowiednią opiekę. Jestem pielęgniarką koordynującą i wiem, jak trudne jest rozdysponowanie pracy, mając 16 pielęgniarek na oddziale. Dlatego potrzebujemy młodych osób, które podejmą się zawodu. Obecnie najwięcej pielęgniarek jest w wieku około 50 lat. W moim 16-osobowym zespole pielęgniarek, tylko jedna osoba jest poniżej 25. roku życia. Rząd musi podjąć działania, które zachęcą młode osoby do pracy. Jedną z nich jest właśnie podniesienie najniższych wynagrodzeń – mówi Iwona Paciorek, pielęgniarka manifestująca pod Sejmem.

Pielęgniarki wyrażały również zdanie, że wynagrodzenie powinno być zależne od wykształcenia, jak i poziomu doświadczenia.

– Chciałybyśmy, żeby nasza praca była godnie wynagradzana, zarówno pod względem posiadanego doświadczenia, jak i czasu, który poświęciłyśmy na naukę i dokształcanie się. W każdym zawodzie pensja odgrywa najważniejszą rolę i jest jedną z najistotniejszych kwestii motywujących do wykonywania danego zawodu. Praca pielęgniarki często odbywa się w trudnych warunkach i jest męcząca. Coraz wyższe wymagania stawiają nam dyrekcja, jak i lekarze. Co prawda, pielęgniarki są dziś wykształcone, posiadają specjalizacje i kursy, a zawód ten staje się coraz bardziej samodzielny. Natomiast przez obciążenie psychiczne, jak i fizyczne, za które rząd nie chce nam więcej zapłacić, po prostu nie damy rady i odejdziemy z zawodu – podkreśla pielęgniarka uczestnicząca w manifestacji.

Potrzeba zastępowalności pokoleniowej

Zwiększenie minimalnych wynagrodzeń ma być także zachętą dla młodych osób do podjęcia profesji pielęgniarki lub położnej. Obecnie nie ma zastępowalności pokoleniowej – do zawodu wchodzi coraz mniej pielęgniarek (w tym roku około 2,3 tys.), a coraz więcej nabywa już uprawnienia emerytalne, a mimo to pracuje (ponad 63 tys.).

– Podwyższenie płacy minimalnej w ochronie zdrowia z pewnością wpłynie na wzrost zainteresowania zawodem. O tym, że wynagrodzenie przyciąga młode osoby do podjęcia profesji pielęgniarskiej, przekonaliśmy się już w 2015 r., kiedy wszedł w życie tzw. dodatek zembalowy. Przybywało wówczas młodzieży do zawodu. Obecnie, w związku z pandemią, zainteresowanie to spada. Dlatego rząd powinien zwiększyć limity przyjęć na studia oraz nakłady na ochronę zdrowia. Nie chcemy, by młodzież musiała po raz kolejny protestować na ulicach i podejmować kolejne manifestacje – podkreśla Longina Kaczmarska w rozmowie z Evereth News.

Ciężka praca odbija się na zdrowiu pielęgniarek

Z raportu Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe z 2018 r. wynika, że około 60 proc. pielęgniarek pracuje na więcej niż jeden etat. Z kolei NIPiP podkreśla, że pielęgniarki żyją średnio o 20 lat krócej (około 61,5 lat) niż przeciętne Polki (około 81,8 lat). Na zdrowie w tej grupie zawodowej przekłada się intensywność pracy, nadgodziny i dodatkowe dyżury.

– Obecnie niemal każda pielęgniarka pracuje co najmniej na dwa etaty. Gdyby w tym momencie te osoby zdecydowały się na pracę tylko w jednej placówce, to myślę, że zamknęłaby się połowa szpitali w Polsce. Podejmując się nadgodzin, pielęgniarki ryzykują swoim zdrowiem. To właśnie praca na kilka etatów, częste, długie dyżury wpływają na kondycję pielęgniarek i rozwój chorób cywilizacyjnych. Osobiście przyznam, że jestem przerażona. Niewiele brakuje mi do ukończenia 60. roku życia, a to wiek, w którym pielęgniarki umierają – podkreśla Izabela Sanhen, uczestniczka manifestacji.

Każdy organizm ma pewną wytrzymałość. Pielęgniarki, które obecnie pracują na kilka etatów, wyeksploatują się, jeżeli rząd nie podniesie minimalnych wynagrodzeń. Nie można długo funkcjonować w takim trybie pracy bez snu, rodziny. Ewidentnie przekłada się to na długość życia pielęgniarek – dodaje Longina Kaczmarska.

Przeczytaj także: OZZPiP: 15 czerwca manifestacja „Medycy pod Sejmem”

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy