#TeamPielęgniarstwo: przyszłe pielęgniarki razem przeciwko stereotypom [cz. 2]

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

„Dla wielu ludzi, także dla rządzących, wciąż jesteśmy służbą, a nie ochroną zdrowia. To się musi zmienić. Potrzebujemy szacunku” – mówi Adriana Jeziorska, studentka pielęgniarstwa z Bydgoszczy. W rozmowie z Evereth News razem z innymi studentkami mówi o zmianach, których oczekuje, a także o planach na przyszłość.

Jednym z głównych celów Waszej akcji jest walka ze stereotypami. Jakie stereotypy dotyczące pielęgniarstwa są dla Was najbardziej przykre, niesprawiedliwe? Jak sądzicie, skąd się biorą – z niewiedzy? Z frustracji niewydolnym systemem? Jak można według Was z nimi walczyć?

Ola Dzierża: Dla mnie najgorszy stereotyp to to, że pielęgniarka to tylko pomoc dla lekarza. Spotkałam się z taką opinią nie tylko ze strony pacjentów, ale również znajomych, którzy wybrali kierunek lekarski. Miałam przez to wątpliwości, czy pielęgniarstwo jest tym, czemu chciałabym poświęcić życie. W końcu musiałam jednak postawić w głowie granicę pomiędzy własnymi planami a opiniami innych ludzi.

Nie po to przecież każda pielęgniarka poświęca tyle czasu na edukację, żeby być traktowana jak gorsza. Wielu ludzi nie ma pojęcia, że pielęgniarka może mieć tytuł doktora czy specjalizację. Myślę, że to też jest powód, dla którego młode osoby nie chcą się decydować na te studia. Kierunek lekarski kojarzony jest z prestiżem, pielęgniarski już nie. Trzeba zmieniać myślenie ludzi na ten temat.

Angelika Rachcińska: Tak, społeczeństwo nie wie, na czym dokładnie polega nasza praca i jak ciężkie są studia pielęgniarskie. A przecież żeby zostać pielęgniarką, trzeba skończyć minimum trzyletnie studia licencjackie, a to nie koniec drogi. W czasie tych trzech lat mamy 2300 godzin zajęć w kontakcie z pacjentami, 1100 godzin zajęć praktycznych i 1200 godzin praktyki zawodowej. To bardzo dużo. Moja mama jest pielęgniarką, więc idąc na te studia, byłam pewna siebie, bo uważałam, że wiem, na czym polega ta praca. Już na pierwszym roku doszłam do wniosku, że nie wiedziałam nic. Dopiero po pierwszych wakacyjnych praktykach poznałam obowiązki pielęgniarki, o których nie miałam wcześniej pojęcia.

Jak można walczyć ze stereotypami? Powinnyśmy dbać o wizerunek naszego zawodu już na studiach. Pacjenci patrzą na studentów jak na resztę personelu. Kiedy pielęgniarki są zbyt zajęte, pacjenci zwracają się do studentów. Dlatego musimy być kompetentne i pewne swojej wiedzy. Inaczej utrwalamy obraz, że pielęgniarki nic nie wiedzą i mało robią.

Angelika Janik: Zgadza się, wielu ludzi myśli, że pielęgniarki w pracy nic nie robią, tylko siedzą i piją kawę. Rodziny chorych nie widzą, że kilka minut przed ich przyjściem pacjent był myty, miał prześcielone łóżko czy podane leki. Dokumentacja też musi być uzupełniona. Ludzie po prostu nie wiedzą, ile mamy obowiązków. Dlatego myślę, że trzeba przede wszystkim rozmawiać, edukować, a także w miarę możliwości angażować rodzinę w proces terapeutyczny.

Adriana Jeziorska: Tak, stereotyp, że pielęgniarki nic nie robią, jest bardzo krzywdzący. Niewiedza rzeczywiście jest tutaj największym winowajcą. Dopiero w momencie, kiedy sami stajemy się pacjentami, możemy zobaczyć, jak wygląda praca pielęgniarki na oddziale, ile to różnych obowiązków.

Jakich zmian oczekujecie od rządzących i społeczeństwa? Zmian w przepisach? Okazania szacunku? Docenienia, wdzięczności? Czego jeszcze?

Ola Dzierża: Myślę, że pielęgniarki potrzebują, aby w końcu je doceniono. Podniesiono wynagrodzenia. Zachęcono młodych ludzi do zawodu. Jako młode pokolenie możemy zdziałać dużo – naszą największą bronią są social media, dzięki którym możemy prężnie działać na rzecz pielęgniarstwa. Jednak to nie wystarczy – potrzeba tutaj wpływu kogoś, kto dotrze do większego grona odbiorców. Tym kimś powinien być rząd. Niestety, nowo wprowadzane przepisy i ogólne podejście do zawodu bardzo zniechęcają do kontynuowania nauki. Uważam, że przede wszystkim to powinno się zmienić. Takie ogólne spojrzenie na pielęgniarstwo. Społeczeństwo powinno też nabrać szacunku dla pielęgniarek – w końcu nie wiadomo, kiedy sami będziemy potrzebować od nich pomocy.

Adriana Jeziorska: Tak, szacunek to dobre słowo w tym przypadku. Oczekujemy od społeczeństwa szacunku, a nie wybijania szyb w aucie lub smarowania farbą drzwi w „podziękowaniu” za pracę przy epidemii. Szacunek jest też potrzebny ze strony rządzących. W ustach ministra zdrowia stale jesteśmy służbą, a nie ochroną zdrowia.

Angelika Janik: No właśnie, proszę zobaczyć, co się działo na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. W marcu były brawa z balkonów i nazywanie medyków bohaterami. Potem mieszkający w sąsiedztwie medyk stał się dla ludzi zarazą, której należy się pozbyć. Naprawdę potrzebujemy ze strony społeczeństwa odrobiny szacunku i wdzięczności za ciężką pracę.

Angelika Rachcińska: Ja chciałabym po prostu czuć, że z roku na rok nie będzie coraz gorzej i że nie muszę się martwić o swoją zawodową przyszłość. Liczę na zrozumienie i cierpliwość społeczeństwa. I na działania ze strony rządzących, a nie tylko szukanie winnego.

Jesteście na początku swojej drogi zawodowej. Jakie macie plany na przyszłość? Czy wierzycie w to, że nastąpią zmiany, których oczekujecie? Co jeśli tak się nie stanie? Co będzie, jeżeli zabraknie pielęgniarek?

Ola Dzierża: Liczę na to, że pielęgniarki w końcu dostrzegą swoją wartość i zaczną walczyć o to, na co zasługują – szacunek i godne wynagrodzenie. Nie wiem, czy nasze pokolenie będzie tym, które doczeka się wymarzonych zmian, ale na pewno będziemy o nie walczyć.

Plany na przyszłość? Chciałabym spróbować pracy w szpitalu, jednak jeśli sytuacja się nie zmieni, nie wiem, czy będę w stanie to udźwignąć. Jednego jestem pewna – nie planuje wyjazdu za granicę. Wolę szukać alternatywnych rozwiązań w Polsce, niż porzucać wszystko co tu mam i wyjeżdżać.

Angelika Janik: A ja jestem optymistką, więc mam nadzieję, że sytuacja jednak się poprawi. Jeśli zabraknie medyków, to kto zajmie się pacjentem? Choroby przecież nie znikną, ale medycy niestety zniknąć mogą.

Adriana Jeziorska: Musimy wierzyć, że sytuacja się poprawi. Bardzo dużo zależy od rządu, społeczeństwa, ale też od nas. Trudno mi powiedzieć, co będę robiła za kilka lat, bo ostatnio ciągle coś się zmienia. Wiem, że zaraz po skończeniu licencjatu chcę iść do pracy w zawodzie. Myślę o oddziale internistycznym, po kilku latach pracy na oddziale chciałabym pójść w kierunku POZ lub poradni. Ale wszystko może się jeszcze pozmieniać.

Angelika Rachcińska: Trudno powiedzieć, co się stanie, jeśli zabraknie pielęgniarek, bo brakuje ich już teraz. Pytanie, czy będziemy czekać, aż faktycznie nie zostanie ani jedna, czy jednak zrobimy coś jako społeczeństwo, by doprowadzić do zmian. To, że my zaczęłyśmy studia pielęgniarskie, nie znaczy, że będziemy pracowały w zawodzie. Nie musimy. Rząd i społeczeństwo powinni zdać sobie z tego sprawę.

Przeczytaj też:

Te same kompetencje dla położnych i pielęgniarek? Wchodzi w życie nowa ustawa

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Przeczytaj także: Szpitale polowe – gdzie powstaną i jak będą funkcjonowały?

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy