Telemedycyna w czasie kwarantanny. Jak pielęgniarki leczą na odległość?

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

Autor: Marta Bogucka

Z uwagi na eskalującą epidemię koronawirusa wiele świadczeń medycznych musi być realizowanych przez telefon i internet. O tym, jak pielęgniarki radzą sobie z taką formą opieki nad pacjentem, jakie są jej wyzwania i dlaczego jest bardzo ważna, mówi dla Evereth News mgr Sylwia Rogowska, specjalista pielęgniarstwa opieki paliatywnej, wykładowca Mazowieckiej Uczelni Publicznej w Płocku.

Najważniejsze bezpieczeństwo pacjenta

– Teleporady w przypadku pacjentów z ranami przewlekłymi są bardzo dobrym rozwiązaniem, szczególnie podczas sytuacji wyjątkowej takiej jak epidemia – stwierdza Sylwia Rogowska. – Pacjentom potrzebna jest w takiej chwili świadomość, że ktoś dostrzega ich cierpienie i zagubienie, potrzebują poczucia, że nie są pozostawieni sami sobie ze swoimi ranami. To, że mają kontakt z nami, pielęgniarkami i lekarzami, daje im poczucie bezpieczeństwa. Uważam, że to jest w teleopiece najważniejsze.

Potrzebny stały kontakt

Sylwia Rogowska podkreśla, że w sprawowaniu opieki nad pacjentem za pośrednictwem teleświadczeń najważniejsza jest regularna komunikacja:

– Trzeba pamiętać, że nie można zalecić pacjentowi tylko jednego opatrunku, który będzie odpowiedni na wszystkich etapach gojenia się rany. Potrzeby pacjenta w trakcie procesu leczenia się zmieniają. Z tego powodu teleporada nie może być jednorazowym świadczeniem. Konieczna jest kontrola postępu gojenia się rany, ewentualnych powikłań, samopoczucia pacjenta. Potrzebna jest stała komunikacja – tłumaczy pielęgniarka.

E-komunikacja

– Ja z moimi pacjentami komunikuję się głównie za pośrednictwem e-maili i wiadomości MMS. Pacjenci wysyłają mi regularnie, co dwa-trzy dni zdjęcia swoich ran. Proszę zawsze o przesyłanie zdjęć zrobionych z różnych perspektyw, z bliska i z daleka, tak abym mogła możliwie najlepiej ocenić na ich podstawie stan rany – opowiada Sylwia Rogowska. – Jeżeli zdjęcie rany jest dobrze wykonane, mogę stwierdzić, jakie są postępy w leczeniu – widzę na przykład, czy rana się zmniejszyła. Na podstawie zdjęć otrzymanych od pacjenta mogę też ocenić, czy nie wystąpiły powikłania. Na przykład jeżeli widzę, że noga pacjenta, na której występuje owrzodzenie żylne, jest bardzo obrzęknięta, to dla mnie sygnał, że pacjent prawdopodobnie nieprawidłowo ją układał. Mogę także zaobserwować objawy zakażenia takie jak zaczerwienienie wokół rany, obrzęk, sącząca się wydzielina czy martwica, co jest dla mnie sygnałem do wprowadzenia zmian w leczeniu lub skierowania pacjenta na wizytę u specjalisty.

Opieka przez aplikację

Pielęgniarka zwraca także uwagę na to, że w świadczeniu opieki medycznej na odległość bardzo przydatne są profesjonalne rozwiązania technologiczne, ukierunkowane na konkretny aspekt leczenia, takie jak specjalistyczne aplikacje na telefon:

– W swojej praktyce terapeutycznej korzystam z aplikacji iWound opracowanej przez prof. Tomasza Banasiewicza. Aplikacja ta została stworzona do tego, by prowadzić leczenie pacjenta, zarówno w warunkach szpitalnych, jak i kiedy przebywa on w domu – tłumaczy Sylwia Rogowska. – Korzystanie z niej ma dużo zalet zarówno z mojej perspektywy jako pielęgniarki, jak i z perspektywy pacjenta. Przede wszystkim pacjent ma ze mną stały kontakt. Aplikacja za pomocą powiadomień przypomina mu, by regularnie zamieszczał w niej zdjęcia leczonej rany. Za pośrednictwem systemu iWound pacjent odpowiada mi na ważne pytania dotyczące terapii, w każdej chwili sam też może o coś zapytać, poprosić o poradę. W kryzysowej sytuacji, takiej, jaką mamy obecnie, to bardzo istotne. Pacjenci przebywający w domu, osoby starsze, niesamodzielne, znajdujące się pod kwarantanną, otrzymują możliwość wsparcia i profesjonalnej opieki. Nie czują się osamotnione i bezsilne – wyjaśnia pielęgniarka.

Sylwia Rogowska zwraca też uwagę, że korzystanie z profesjonalnych aplikacji jest też bardzo przydatne dla samej kadry medycznej:

– Za pośrednictwem aplikacji mogę się konsultować z innymi specjalistami, którzy także z niej korzystają, z innymi pielęgniarkami i z lekarzami. Czasami możliwość zadania pytania lub uzyskania porady jest bardzo ważna, bo w leczeniu ran przewlekłych często istnieje więcej niż jedno rozwiązanie. Dzięki aplikacji mogę utrzymywać kontakt ze swoimi pacjentami, nawet jeżeli przebywają oni w innym mieście. Ciągłość leczenia jest zachowana, a ja mogę monitorować postępy.

Brak kontroli

Sylwia Rogowska tłumaczy, że znaczącym problemem w opiece nad ranami przewlekłymi za pośrednictwem teleświadczeń jest brak pełnej kontroli nad procesem gojenia się rany:

– Niektórych rzeczy nie jestem w stanie sprawdzić na odległość – tłumaczy pielęgniarka. – Jeżeli zaobserwuję na zdjęciach otrzymanych od pacjenta zwiększony wysięk z rany, to nie mogę ocenić, czy jest to wysięk limfatyczny, czy ropny. Podobnie w przypadku zapachu. Pacjenci nie zawsze są w stanie określić, czy rana brzydko pachnie, a właśnie nieprzyjemny zapach świadczy o stanie zapalnym lub zakażeniu i stanowi sygnał, że z raną dzieje się coś niedobrego. Nie w każdym przypadku jestem w stanie stwierdzić, czy pacjent stosuje się do zaleceń, czy korzysta z odpowiednich opatrunków, w jaki sposób myje ranę, jak przygotowuje domowe stanowisko do zmiany opatrunku – wyjaśnia Sylwia Rogowska.

Pielęgniarka zwraca także uwagę, że w przypadku teleświadczeń nie zawsze jest możliwe zachowanie standardów bezpieczeństwa w opiece nad raną:

 – Ja jako pielęgniarka, zajmując się raną, zawsze postępuję według określonych schematów, z zachowaniem bezpieczeństwa swojego i pacjenta. W przypadku, o którym mówimy, każdą ranę traktuję jak ranę zakażoną, co oznacza, że należy zalecić pacjentowi stosowanie takich produktów, które będą wykazywały działanie nie tylko grzybo- i bakteriobójcze, ale będą też skuteczne przeciwko wirusom. Powinny to być preparaty na bazie oktenidyny – tłumaczy pielęgniarka. – Jeżeli pacjent zaopatruje ranę sam, mogą pojawić się problemy choćby ze skuteczną dezynfekcją rąk. Preparaty do dezynfekcji powinny zawierać stężenie etanolu powyżej 70 proc., tymczasem spotkałam się z przypadkami, że pacjentom sprzedano w aptece środki niespełniające tych standardów. Dlatego teleświadczenia wymagają stałego kontrolowania, jakie czynności pacjent wykonuje przy ranie, w jaki sposób i jakich preparatów do tego używa.

Wzór na przyszłość

Sylwia Rogowska podkreśla, że związane z telemedycyną doświadczenia, które pielęgniarki nabywają podczas epidemii, powinny stanowić ważny element rozwoju całego systemu ochrony zdrowia:

– Wobec obecnej sytuacji, kiedy z powodu epidemii mamy zwiększony problem z brakami kadrowymi w ochronie zdrowia i ograniczony dostęp do pacjentów, rozwiązania telemedyczne bardzo nam pomagają. Myślę, że wykorzystamy te doświadczenia w przyszłości, nie tylko w sytuacjach kryzysowych. Profesjonalne aplikacje do leczenia ran powinny się stać powszechnym narzędziem pracy lekarzy i pielęgniarek. Pozwolą nam na kompleksową opiekę nad raną. Jako pielęgniarka będę mogła skontrolować stan rany podczas wizyty domowej, oczyścić ją, dać pacjentowi zalecenia, a później kontaktować się już za pomocą aplikacji. Dzięki temu będę miała kontrolę nad procesem leczenia, ale liczba wizyt się zmniejszy. Uważam, że telemedycyna to ważny kierunek rozwoju systemu ochrony zdrowia.

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Przeczytaj także: Analiza składu ścieków może wskazać ogniska epidemii koronawirusa

1 comment

    Telemedycyna to istotny kierunek rozwoju systemu ochrony zdrowia, jednak dopóki nie ma możliwości wysłania do pacjenta robota medycznego w celu wykonania usługi, telemedycyna w wielu przypadkach nie zastąpi fizycznego kontaktu z personelem medycznym.

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy