„Tkwimy w tej sytuacji wszyscy razem”. Rozmowa z pielęgniarką ze szpitala jednoimiennego [cz. 1]

Ten tekst przeczytasz w 3 min.

Rozmawiała: Marta Bogucka
„Mam wrażenie, że świat poszedł do przodu, nauczył się jakoś żyć w cieniu pandemii, a my dalej jesteśmy w sytuacji z marca. Wciąż opiekujemy się najciężej chorymi pacjentami z COVID-19” – mówi Anna Gąsior, autorka bloga Nursegram.pl. W rozmowie z Evereth News opowiada o pracy w szpitalu jednoimiennym i o tym, jak wygląda rozpoczynanie medycznej kariery zawodowej w czasach pandemii.

Na Pani Instagramie można znaleźć zdjęcie z koleżankami ze studiów pielęgniarskich, które podpisała Pani: „Zdjęcie ze studiów kiedy żadna z nas nie spodziewała się tego co przyniosą pierwsze 2 lata w zawodzie”. Jak to jest zaczynać karierę medyczną w czasie pandemii?

Mam to wielkie szczęście, że udało mi się popracować kilkanaście miesięcy w zawodzie, zanim zaczęto przekształcać szpitale w jednoimienne. Zdążyłam poznać zasady pracy na oddziale, nauczyłam się podstaw. Najtrudniej mają osoby, które dopiero teraz wchodzą w zawód. Nie dość, że miały utrudniony dostęp do zajęć praktycznych, to rozpoczynają karierę zawodową w czasach, gdy wszyscy uczymy się na nowo procedur i przekształcamy je na adekwatne do sytuacji. To właśnie te osoby będą potrzebowały naszego wsparcia i wprowadzenia w świat medycyny.

Pracuje Pani na oddziale intensywnej terapii z pacjentami zarażonymi COVID-19. Jak wygląda ta praca teraz, po prawie pół roku od wybuchu pandemii?

W porównaniu do tego, co było na początku, nasza praca jest teraz bardziej poukładana i mniej nerwowa. Do wielu rozwiązań dochodziliśmy tygodniami, stale udoskonalając techniki i sprawdzając informacje dotyczące różnych aspektów pracy, począwszy od systemów monitorujących salę chorych, aż po najbezpieczniejsze metody zakładania i zdejmowania kombinezonów ochronnych. Musieliśmy nauczyć się pracować w parujących goglach i kilku parach rękawic. Wiele czynności, które wykonujemy w trakcie pracy, to zabiegi precyzyjne. Musieliśmy i wciąż musimy wkładać więcej energii i skupienia w każdą procedurę.

Obecnie naszą przewagą jest to, że wiemy, jakie problemy pielęgnacyjne dotyczą pacjentów z SARS-CoV2, jak przebiega postęp choroby, czego możemy się spodziewać przy pogorszeniu stanu pacjenta. Mimo to mam wrażenie, że świat poszedł do przodu, nauczył się jakoś żyć w cieniu pandemii, a my dalej jesteśmy w sytuacji z marca. Wciąż opiekujemy się najciężej chorymi pacjentami z COVID-19.

Coraz więcej osób wątpi w istnienie pandemii, szerzy teorie spiskowe, nawołuje do bojkotu, nie stosuje się do zaleceń. Co Pani czuje, patrząc na takie sytuacje, kiedy np. wraca Pani z dobowego dyżuru z zarażonymi wirusem pacjentami?

Jest mi przykro. Na początku próbowałam uświadamiać i wdawałam się w dyskusje, ale to nie ma sensu. Byłam sfrustrowana i zdenerwowana, więc zrezygnowałam, wycofałam się z działalności w mediach społecznościowych.

Ludzie są zagubieni w napływie informacji, często sprzecznych i bombardujących ich z każdej strony. Chciałabym, żeby potrafili dobierać sobie dobre autorytety, zamiast słuchać celebrytów i pseudonaukowców. Obecnie bardziej stawiam na uświadamianie znajomych i bliskich, bo oni wiedzą, jaką jestem osobą, nie negują tego, co mówię.

W swoich postach w mediach społecznościowych podkreśla Pani, że aby przetrwać to, co się obecnie dzieje, potrzebna jest solidarność. Dlaczego współpraca i wzajemne wsparcie między członkami zespołu medycznego są tak istotne?

Tkwimy w tej sytuacji wszyscy razem. Każdy z nas jest istotnym ogniwem ochrony zdrowia. Człowiek z zewnątrz nie zdaje sobie sprawy, ile osób odpowiada za życie i zdrowie pacjentów. To nie tylko pielęgniarki i lekarze, ale też panie salowe, technicy, panowie z serwisu sprzętu, załoga laboratorium, fizjoterapeuci. Tutaj nie ma miejsca na podziały, kto jest bardziej potrzebny. Powinniśmy mieć jeden wspólny priorytet – skupienie uwagi na pacjencie.

Wszelkie kłótnie o nieistotne sprawy wprowadzają złą atmosferę i mogą wpływać na jakość sprawowanej przez nas opieki, prowadzić do popełniania błędów medycznych. Jeżeli jesteśmy zadowoleni z pracy, będzie to pozytywnie rzutować na jakość tej pracy i sprawowanej nad pacjentem opieki.

Przeczytaj też:

„Przez błędy sanepidu siedzę w domu od sześciu tygodni”. Doświadczenia pielęgniarek na kwarantannie – cz. 1

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Przeczytaj także: Włoscy lekarze przeprowadzili przeszczep obu płuc zniszczonych przez koronawirusa u 18-latka

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy