Ukraiński Mariupol zagrożony epidemią czerwonki i cholery

Ten tekst przeczytasz w 2 min.

Jak podają ukraińskie władze, w Mariupolu panuje stan katastrofy humanitarnej. Mieszkańcy mają utrudniony dostęp do bieżącej wody i kanalizacji, co jak podkreślił doradca mera Mariupolu, prowadzi do wzrostu ryzyka wybuchu epidemii chorób zakaźnych. Nie bez znaczenia w tej kwestii będą charakterystyczne dla tego regionu letnie deszcze.

Mieszkańcy Mariupola zmagają się nie tylko z problemami w dostępie do wody pitnejżywności, ale też z ryzykiem wybuchu epidemii w ich mieście. W zniszczonych budynkach wciąż można odnaleźć ciała wielu osób, a na ulicach pozostawiane są odpadki, które zaczynają gnić. Takie miejsca stanowią doskonałe środowisko do rozwoju wielu groźnych bakterii. Dodatkowy problem stanowią prowizoryczne groby, które mieszkańcy miasta sami wykopują dla swoich bliskich na podwórkach oraz zaledwie częściowo przywrócona kanalizacja.

Pierwsze przypadki chorób zakaźnych w Mariupolu

Według doradcy mera Mariupolu Petro Andriuszczenko, w mieście odnotowywane są już pierwsze przypadki chorób zakaźnych takich jak choleraczerwonka. Polityk przekazał, że władze zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakim są dla miasta prowizoryczne mogiły i odpadki na ulicach, które zatruwają morze i źródła wody pitnej. Andriuszczenko potwierdził, iż w mieście „nie działa system opieki medycznej ani laboratoria, nie ma szczepionek ani leków”.  W takiej sytuacji, jak dodał, nawet czerwonka bakteryjna, czyli dyzenteria, może doprowadzić do śmierci wielu osób.

– Zdajemy sobie sprawę, że płytkie mogiły mają pewien wpływ, gnicie odpadków na ulicach – to wszystko trafia do wody, morza, źródeł wody pitnej. Ryzyko epidemii już jest nie tylko groźbą, jest już na takim poziomie, że w zasadzie odnotowujemy pojedyncze przypadki – na tyle, na ile możemy je rejestrować… pozwala to mówić, że w zasadzie rozpoczęła się epidemia – przekazał Petro Andriuszczenko.

Mer Mariupolu Wadym Bojczenko szczególnie obawia się nadejścia letnich opadów deszczu, które co roku występują w tym regionie Ukrainy. Spływająca woda ułatwi transport bakterii i rozprzestrzenianie się chorób. Ze względu na coraz większe ryzyko wybuchu epidemii Bojczenko na początku czerwca zadecydował o zamknięciu miasta, aby uniknąć ekspansji chorób poza Mariupol.

Szefowa WHO na Ukrainnie Dorit Nitzan już w połowie maja ostrzegała, że w Mariupolu dochodzi do mieszania się wody pitnej ze ściekami poprzez uszkodzone rury. Sprawia to, że do mieszkańców trafia skażona woda, której picie może powodować różne choroby.

Źródło: PAP

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy