„Coś takiego jak powołanie nie istnieje” – rozmowa z Maciejem Latosem [część 2.]

Ten tekst przeczytasz w 4 min.

„Wbrew opinii niektórych pielęgniarstwo nie polega tylko na włożeniu do żyły plastikowej rurki czy założeniu pampersa. Wymaga specjalistycznej wiedzy i umiejętności” – mówi w drugiej części rozmowy z Evereth News Maciej Latos, pielęgniarz, autor książki „Byle do 19:00. Krótka opowieść o pielęgniarstwie” i prowadzący serii podcastów „Krew Mózg”.

Rozmawiała: Marta Bogucka

W poprzedniej części wywiadu mówiliśmy o relacjach ze studentami, a jaka powinna być relacja z pacjentami?

Pacjenci bardzo dużo tracą na tym, że kondycja pielęgniarstwa w naszym kraju jest taka kiepska. Pacjent powinien być najważniejszy, chcielibyśmy móc zaspokajać jego potrzeby w stu procentach, ale staje nam na drodze system, który jest niewydolny.

W ferworze codziennych obowiązków zdarza nam się zapomnieć, że pacjent jest po prostu człowiekiem. Czasami, żeby zrozumieć perspektywę pacjenta, trzeba tego doświadczyć. Wystarczy, że lekarz czy pielęgniarka trafi na oddział szpitalny jako pacjent. Jeżeli zespół medyczny nie wie, jaki zawód ten pacjent wykonuje na co dzień, można doświadczyć nieprzyjemnych sytuacji. Dopiero wtedy wielu medyków uświadamia sobie, że skoro sami nie chcą być traktowani obojętnie, instrumentalnie, to nie powinni też traktować w ten sposób swoich pacjentów. 

Z drugiej strony mamy pacjentów, którzy w wielu przypadkach traktują nas jak służbę. To też budzi frustrację, ale główna przyczyna tego jest taka, że wizerunek pielęgniarstwa wciąż nie jest profesjonalnie prowadzony. Brakuje kampanii, które ukazywałyby nas jako profesjonalistów, którzy potrafią zająć się pacjentem.

Czy to, że jest Pan mężczyzną, coś zmienia w relacji z pacjentami?

Jedna z pacjentem ostatnio zwróciła się do mnie „bracie”. Ja się za to oczywiście nie obrażam. Wiem, że niektóre moje koleżanki mają z tym problem, ale sądzę, że nadmierne oburzenie nie jest tutaj potrzebne. Większe znaczenie mają nasze postawy niż walka o nazewnictwo.

Ze strony pacjentów natomiast pojawia się czasami taki problem, że oni się po prostu wstydzą, kiedy zamiast pielęgniarki zajmuje się nimi pielęgniarz. Ale z moich obserwacji wynika, że to skrępowanie z czasem mija. Jeżeli pacjent widzi, że pielęgniarz wykonuje dany zabieg w dokładnie taki sam sposób, jak pielęgniarka, że jego płeć czy wiek nie ma znaczenia, to stopniowo się przekonuje. Wielu pacjentów na początku ma opory, ale myślę, że to jest wciąż kwestia tego, że mężczyzn w pielęgniarstwie jest niewielu, wyobrażenie o tym zawodzie jest inne. Ale to się zmienia.

Na jakich wartościach powinno się opierać nowoczesne pielęgniarstwo? Czy możemy jeszcze mówić o powołaniu, czy na pierwszym miejscu powinien już stać profesjonalizm?

Myślę, że trzeba by było zacząć od tego, czym jest powołanie. Mam wrażenie, że w całej dyskusji na ten temat każdy interpretuje to pojęcie inaczej. Dla mnie coś takiego jak powołanie nie istnieje, nie z powodu powołania wybrałem ten zawód. Wybrałem go, bo po prostu chciałem to robić – jeżeli to nazwiemy powołaniem, to w porządku. Natomiast nie zgadzam się na mówienie o powołaniu, które ma usprawiedliwiać różne problemy, wymuszać na pielęgniarkach i pielęgniarzach ustępstwa.

Z profesjonalizmem jest inny problem – przez nadmierny profesjonalizm pacjent może zostać potraktowany instrumentalnie, bez empatii, po prostu zgodnie z procedurami. Mimo wszystko skłaniałbym się jednak właśnie ku profesjonalizmowi. Profesjonalna pielęgniarka czy pielęgniarz  to osoba, która potrafi obserwować pacjenta, diagnozować jego potrzeby, realizować plan terapeutyczny stworzony przez lekarza, aktywnie uczestniczyć w opiece nad pacjentem.

Wbrew opinii niektórych pielęgniarstwo nie polega tylko na włożeniu do żyły plastikowej rurki czy założeniu pampersa. Wymaga specjalistycznej wiedzy i umiejętności.

W swoich felietonach i podcastach prezentuje Pan bardzo pragmatyczne spojrzenie na pielęgniarstwo. Krytykuje Pan martyrologię, która narosła wokół polskiego pielęgniarstwa. Dlaczego?

Odrzucam cały ten patetyzm i kreowanie nas na męczenników po pierwsze dlatego, że to niczemu nie służy. To, że będziemy narzekali i podkreślali, jak ciężko pracujemy, jak bardzo się poświęcamy, niczego nie zmieni. Zmiana nastąpi dopiero wtedy, kiedy ludzie będą mówić głośno o tym, co trzeba naprawić, jakie standardy wprowadzać. Jeśli będziemy dawać innym przykład, to jednocześnie sami też będziemy musieli się pilnować, by dotrzymywać standardów, które promujemy. To jest świetny motywator do tego, by wykonywać swoją pracę jak najlepiej – to po pierwsze.

Po drugie – jako pielęgniarz mam przed sobą, mam nadzieję, jeszcze około 30 lat pracy. Nie chciałbym, przechodząc na emeryturę, stwierdzić, że moja kariera zawodowa była nieudana i spędziłem cały ten czas w miejscu, które mnie dołowało i budziło frustrację. Dlatego staram się skupiać raczej na pozytywnych wartościach, mieć pozytywne podejście. Wtedy po prostu pracuje się łatwiej.

W dobie epidemii dużo się też mówi o tym, że pielęgniarki i pielęgniarze to bohaterowie. Co Pan sądzi o doklejaniu medykom peleryn i aureol?

Peleryny i aureole nie są nam potrzebne z prostego względu – pielęgniarstwo to przede wszystkim zawód. Zawód, za który otrzymujemy pieniądze. Nikt nas do niego nie zmusza, to nie jest obóz pracy. To, co się dzieje w dobie pandemii, całe to wynoszenie na piedestały, do mnie w ogóle nie przemawia. Pan, który podczas epidemii zapewnia czystość na mojej klatce schodowej, jest tak samo ważny jak ja, pielęgniarz, ale jego nikt za to nie poklepie po ramieniu. Pielęgniarstwo to przede wszystkim praca. Staram się ją wykonywać najlepiej, jak potrafię, dostaję za nią uposażenie, a po wyjściu z dyżuru go nie przeżywam, zajmuję się swoim życiem prywatnym, zainteresowaniami, pasjami, rodziną. Dzięki temu, mam wrażenie, udaje mi się zachować zdrowe podejście – nie roztkliwiam się nad pacjentami, ale też nie traktuję ich jak przedmioty. Myślę, że to ważne.

Przeczytaj też: Elektroniczne kompendium aktualnej wiedzy medycznej. Nowatorska inicjatywa dla lekarzy

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Przeczytaj także: Co drugi lek kupowany w internecie może być sfałszowany. Jak się przed tym uchronić?

1 comment

    Idealnie, w sam punkt tylko gdyby uposażenie było na miarę 21 wieku he he i nie trzeba było pracować na dwóch etatach itd byłoby super, poprzedni felieton równie świetny w punkt, seria you tubę zresztą sam jestem historykiem i podobna historia jak u Pana pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy