Kardiochirurg dziecięcy to wrażliwiec i jednocześnie twardziel

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

Kardiochirurgia dziecięca jest jedną z najtrudniejszych dziedzin medycyny. Uczy ogromnej precyzji, ale także pokory. Ogrom pracy i determinacji doprowadził do tego, że dzieci z wadami serca mają szansę, by żyć. W naszym kraju kardiochirurgia dziecięca zaczęła rozwijać się już w latach 40. W kolejnych dekadach polscy specjaliści przeprowadzali pierwsze operacje na sercach najmłodszych.

Serduszka najmłodszych pacjentów ważą zaledwie ok. 60 g, a w przypadku wcześniaków nawet 20 czy 10 gramów. Naprawianie ich jest niezwykle trudne. Naczynka w sercu są niemal przezroczyste. Aorta w ciężkich wadach rozwojowych może być nawet węższa niż 2 mm (u zdrowego noworodka ma 6-10 mm). Dopuszczalna granica błędu, na jaki podczas ratującej życie operacji można sobie pozwolić, to 1/10 mm. Większa niedokładność może oznaczać, że krew nie popłynie, serce umiera, pacjent ginie.

– Kardiochirurgia noworodka to dziedzina bardzo specyficzna, dla chirurga oznacza bardzo wysokie postawienie poprzeczki. W tym najwcześniejszym okresie życia wykonujemy operacje, bez których dziecko nie przeżyje. Do takich wad, które muszą być operowane na tym etapie, należy serce jednokomorowe, przełożenie wielkich pni tętniczych, zwężenie cieśni aorty, przerwany łuk aorty, czy też nieprawidłowości spływu żylnego płucnego – powiedział prof. Janusz Skalski, wybitny kardiochirurg dziecięcy, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu.

Początki kardiochirurgii dziecięcej w Polsce

Kardiochirurgia dziecięca w Polsce ma nieco krótszą historię w porównaniu do całego świata. W Bostonie już w 1938 r. przeprowadzono po raz pierwszy na świecie operację podwiązania przetrwałego przewodu tętniczego u 7-letniej dziewczynki. Operację przeprowadził amerykański chirurg Robert Gross, a zabieg uznano jako pierwszą operację korygującą wrodzoną wadę serca.

W Polsce starano się podążać za postępem medycyny na świecie. Już w latach 40. i 50. podejmowano pierwsze, odważne próby. Operacje w zakresie wad wrodzonych serca w większości kończyły się sukcesem. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku w naszym kraju coraz więcej wybitnych specjalistów podejmowało się operacji kardiochirurgicznych. Do grona najbardziej zasłużonych tej dziedzinie możemy zaliczyć: Wiktora Brossa, Antoniego Dziatkowiaka, Irenę Giżycką, Zygmunta H. Kalicińskiego, Jana W. Molla, Jana Pruszyńskiego, Zbigniewa Religę, Wacława Sitkowskiego, Irenę Smólską, Jarosława Stodulskiego, Bogdana Szelągowicza, Krystynę Białowąs–Wysocką, Eugenię Zdębską.

Pionierskie operacje kardiologiczne u dzieci w Polsce

Wśród pionierów polskiej kardiochirurgii pediatrycznej możemy również wyróżnić warszawskich lekarzy: Leona Szoege-Manteuffela oraz Jana Kossakowskiego. Manteuffel już w 1948 roku przeprowadził rozdzielenie drożnego przewodu Botalla, a wcześniej pierwsze udane zespolenie sp. Blalocka-Taussig u dziecka z siniczą wadą serca. W 1957 przeprowadził pierwszą korekcję zwężenia cieśni aorty, dwa lata później po raz pierwszy zastosował sztuczne płucoserce do zamknięcia ubytku międzyprzedsionkowego, a w 1960 r. ubytku międzykomorowego. W 1964 roku Manteuffel przeprowadził całkowitą korekcję zespołu Fallota. Wiele pierwszych operacji kardiochirurgicznych u dzieci odbyło się w klinice Jana Kossakowskiego.

Postęp kardiochirurgii dziecięcej w Polsce był zdumiewający. W 1958 r. pierwszą w Polsce operację na otwartym sercu – zamknięcie ubytku w przegrodzie międzyprzedsionkowej serca w hipotermii – u 15 letniego chłopca przeprowadził Wiktor Bross. Dużo działo się również w Krakowie.

50 lat kardiochirurgii dziecięcej w Małopolsce

Kardiochirurgia dziecięca w Krakowie sięga lat 70 XX wieku. Mianem pierwszych dam dziecięcych serc określa się prof. Irenę Smólską, która przeprowadziła kilkaset pionierskich cewnikowań serca, a także prof. Eugenię Zdebską. Obie, wspólnie w Krakowie Prokocimiu, operowały prostsze wady serca, począwszy od 1971 r.

W 1974 r. Eugenia Zdebska wszczepiła rozrusznik serca u 3,5-letniej pacjentki z całkowitym blokiem przedsionkowo-komorowym. Jako pierwsza z powodzeniem zastosowała także głęboką krioterapię w zatrzymaniu krążenia Barrata-Boyesa. W 1980 roku przejęła nowo powstałą Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Prokocimiu.

Ojcem wspomnianej kliniki uważa się prof. Jana Grochowskiego, współtwórcę polskiej chirurgii dziecięcej, dyrektora polsko-amerykańskiego Instytutu Pediatrii w latach 1976-1992. Prof. Grochowski w 1977 r. przeprowadził pierwszą w Polsce udaną operację rozdzielenia bliźniąt syjamskich. To właśnie od niego uczyli się późniejsi arcymistrzowie chirurgii, m.in. Jacek Puchała (specjalista od oparzeń), Adam Bysiek (niezrównany w operacjach rozdzielania bliźniąt syjamskich) czy Edward Malec, kardiochirurg dziecięcy, który kierował kliniką po przejściu na emeryturę prof. Zdebskiej.

Trochę wiedzy od amerykańskich kolegów

W latach 1964-1974 z Warszawy do Krakowa przyjeżdżał zasłużony polskiej kardiochirurgii dziecięcej znakomity lekarz – prof. Wacław Sitkowski, aby przeprowadzać najcięższe operacje serca. Specjalista z warszawskiego Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, wspomagał zespół polsko-amerykańskiego Instytutu Pediatrii w Prokocimiu. Znajdowała się tam największa na południu Polski placówka pediatryczna. Zaczęto przeprowadzać operacje, które ratowały dziecięce życia.

Kardiochirurgia coraz bardziej rozwijała się na południu Polski. Do Małopolski w 1977 r. przyjechało grono specjalistów z Bostonu. Wśród nich był znakomity amerykański kardiochirurg William Norwood. Dokonał on przełomu w medycynie, ratując dzieci dotknięte hipoplazją lub całkowitym brakiem lewej połowy serca. Norwood przyjeżdżał do Krakowa przez 20 lat w ramach amerykańskiego programu charytatywnego Project HOPE. Szkolił on kolegów z Krakowa w korygowaniu trudnych wad rozwojowych, a czasem również w autorskiej metodzie leczenia HLHS, którą to właśnie od jego nazwiska nazwano procedurą Norwooda .

Norwood to geniusz. Kiedy przyjechał do nas po raz pierwszy (jeszcze nie jako profesor) miał zaledwie 37 lat, a operował niczym wirtuoz grający na skrzypcach. Byliśmy w niego wpatrzeni jak w obraz – opowiada prof. Janusz Skalski. – Żadnych zbędnych ruchów, wszystko przemyślane. Spotkałem w życiu tylko kilku tej klasy perfekcjonistów. Jednym z nim był prof. Zbigniew Religa.

Dzisiaj jesteśmy w europejskiej czołówce

Kolejne lata rozwoju kardiochirurgii pediatrycznej zarówno w Małopolsce, jak i całym kraju, to próba naśladowania chirurgów z krajów zachodnich. Lata 90. to rozwój w Polsce spektakularnych sukcesów, które pozwoliły na umiejscowienie polskiej kardiochirurgii pediatrycznej w czołówce europejskiej. Operowano najtrudniejszych pacjentów, czyli noworodki i niemowlęta, a operacji z roku na rok przybywało. W przeciągu ostatnich dwudziestu lat obniżył się w Polsce wskaźnik śmiertelności, a odsetek operowanych noworodków i niemowląt zwiększył się z 20 do około 60 proc.

Swoje zasługi w tym sukcesie ma prof. Janusz Skalski, który w 2011 r. jako pierwszy zastosował u dziecka wspomaganie krążenia przy pomocy sztucznych komór serca. W 2014 r. wraz ze swoim zespołem wszczepił zastawkę biologiczną bez otwierania serca u najmniejszego dziecka na świecie. Do wybitnych osiągnięć tego lekarza należy także zaliczyć uratowanie dziecka z hipotermii, którego temperatura ciała wynosiła 11,8 stopni Celsjusza. Jako pierwszy w Polsce wszczepił u dziecka pompę wirową, służącą do długoterminowego wspomagania pracy serca w 2016 r. Doktor znany jest też ze swojego dobrego serca. Kiedy zabrakło krwi dla dziecka oddał dwie jednostki swojej krwi o rzadkich parametrach w zamian za jedną bardziej popularnej grupy dla swojego pacjenta. Bartuś został uratowany.

– Bądźmy dobrej myśli – kończy prof. Skalski. – Ja właśnie przechodzę na emeryturę, choć oczywiście nie przestaję pracować. Zostawiam klinikę w rękach znakomitych ludzi. Pracują nad tak rewelacyjnymi rozwiązaniami w dziecięcej kardiochirurgii, że z pewnością ich nazwiska przejdą do historii.

Polscy kardiochirurdzy staną na wysokości zadania

Nasz kraj obecnie dorównuje europejskim standardom. Polscy lekarze operują coraz cięższe wady serca. Wszystko zawdzięczają ogromnej pracy, którą włożyli w edukację. Determinacja, ambicja i chęć niesienia pomocy dzieciom, doprowadziła do tak ogromnego rozwoju. Przed polską kardiochirurgią jest jeszcze wiele wyzwań, jednak specjaliści staną na wysokości zadania i podołają temu zadaniu.

– Jest tak, ponieważ uczyliśmy się od najlepszych, obserwowaliśmy, jak pracuje fenomenalny William Norwood, który wyznaczył nową erę w tej gałęzi medycyny. Patrzyliśmy na naszych amerykańskich kolegów jak na gwiazdy z jakiejś odległej galaktyki. Jakież to były emocje! – wspomina prof. Janusz Skalski.

-Na początku ten poziom wydawał się nam nieosiągalny, była między nami przepaść i nie wierzyliśmy, że kiedyś my sami będziemy podejmować się tych trudnych operacji. Przecież dopiero w 1977 r. zaczęliśmy operować przy użyciu aparatu do krążenia pozaustrojowego. Tymczasem, w ciągu 50 lat ta przeogromna przepaść została zasypana – dodaje prof. Skalski.

Źródło: mp.pl, kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl, cxnews.pl

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy