„O malejącej liczbie personelu medycznego mówi się już od dawna. Pandemia niestety nasiliła ten trend”

Ten tekst przeczytasz w 4 min.

„Obecnie sytuacja pandemii w pewnym stopniu ustabilizowała się. Spada liczba zakażonych, zatem braki personalne nie są już tak bardzo odczuwalne. Mam jednak wrażenie, że przez ten czas zdążyliśmy się przyzwyczaić do pracy w ekstremalnych warunkach i niewiele jest nas w stanie zaskoczyć” – zaznaczyła w rozmowie z Evereth News Elwira Burek, pielęgniarka z dwóch stołecznych szpitali.

Karolina Rybkowska, Evereth News: Zawód pielęgniarki w oddziale intensywnej terapii wymaga dodatkowych szkoleń i specjalistycznych kursów. Jakie kwalifikacje Pani posiada i jak długo pracuje w OIT?

Elwira Burek: Pielęgniarka chcąca podjąć pracę w oddziale intensywnej terapii musi posiadać ukończony trzymiesięczny kurs kwalifikacyjny lub trwające ok. 1,5 roku szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, by przystąpić do egzaminu kończącego daną formę kształcenia, trzeba posiadać ukończone kursy specjalistyczne: resuscytacja krążeniowo-oddechowa, wykonanie i interpretacja zapisu elektrokardiograficznego oraz wywiad i badania fizykalne (wyjątek stanowią absolwenci studiów licencjackich począwszy od naboru 2012/2013 – nie muszą realizować kursu specjalistycznego: wywiad i badania fizykalne).

Osobiście oprócz wyżej wspomnianych kursów i szkoleń ukończyłam studia magisterskie na kierunku pielęgniarstwo oraz takie kursy doszkalające oraz szkolenia, jak np. przetaczanie krwi i jej składników czy leczenie bólu. W zawodzie pielęgniarki pracuję od 11 lat i właściwie od początku w oddziale intensywnej terapii.

Oddział intensywnej terapii to miejsce, w którym leczeni są pacjenci znajdujący się w stanie krytycznym. Jakie przypadki trafiają do OIT?

– Do oddziałów intensywnej terapii trafiają pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia życia spowodowanego potencjalnie odwracalną niewydolnością jednego lub kilku narządów. Pacjenci OIT poddawani są terapii z zastosowaniem wysokospecjalistycznego sprzętu służącego do monitorowania stanu klinicznego oraz wspierania funkcji poszczególnych narządów i układów. To, jaka grupa pacjentów trafia do OIT w konkretnej placówce, zależy od specyfiki danego szpitala i jego referencyjności. Do OIT poza chorymi z niewydolnością oddechową trafiają pacjenci z urazem wielonarządowym w wyniku m.in. wypadków komunikacyjnych, z chorobą oparzeniową, chorzy chirurgiczni po dużych zabiegach czy też pacjenci z zaostrzeniem chorób przewlekłych.

Niejednokrotnie są to osoby z zagrożeniem życia. Czy codzienne spotykanie się z ludzkimi tragediami może odbić się na zdrowiu psychicznym?

Praca w OIT generuje stres, jednak w moim odczuciu te sytuacje mobilizują do działania, zwłaszcza kiedy ratujemy ludzkie życie. Każdy dyżur jest nieprzewidywalny, nigdy nie wiemy z czym przyjdzie nam się spotkać. Niemniej jednak zawód medyczny wybierają osoby o specyficznej konstrukcji psychicznej, a studia medyczne i praktyki studenckie weryfikują to, czy dana osoba nadaje się do pracy w poszczególnych warunkach. Trudno powiedzieć czy spotykanie się z ludzkimi tragediami odbija się na zdrowiu psychicznym. Pewnie w niektórych przypadkach tak właśnie jest, syndrom wypalenia zawodowego dotyka także medyków.

W czasie pandemii powstawały specjalne oddziały i szpitale tymczasowe dla pacjentów z COVID-19. Czy pracowała Pani w takich oddziałach? Jakimi przypadkami się Pani opiekowała?

– Pracowałam w OIT dla pacjentów z COVID-19. Zajmowałam się przypadkami chorych zakażonych koronawirusem w najcięższym stanie, którzy wymagali wentylacji mechanicznej, leków sedatywnych i wdrażania innych wysokospecjalistycznych procedur medycznych.

W momencie wybuchu pandemii ochrona zdrowia musiała działać niezwykle sprawnie. Jak wyglądała organizacja pracy w nowych okolicznościach?

– Praktycznie żaden szpital nie był przygotowany na wybuch pandemii na taką skalę. Najtrudniejsze były początki związane z organizacją oddziałów, personelu, środków ochrony indywidualnej i sprzętu ratującego życie. Z biegiem czasu udało się jednak wypracować pewne standardy związane z pracą i opieką nad pacjentami z COVID-19.

Specjalne oddziały zostały podzielone na trzy strefy, przeznaczone do innych działań – czerwoną, żółtą i zieloną. Strefa czerwona to sala dla pacjentów chorych na COVID-19. By wejść do tej części należało wcześniej przygotować się w strefie zielonej, tzn. ubrać się w środki ochrony indywidualnej (maski FFP3, gogle, przyłbice i kombinezony). To była nowość dla personelu medycznego. Zostaliśmy przeszkoleni w tej kwestii – jak najszybciej ubrać się lub bezpiecznie rozebrać ze środków ochrony indywidualnej w nagłych przypadkach. Zielona strefa służyła również do pracy pośredniej na rzecz pacjenta, np. przygotowania odpowiednich leków czy prowadzenia dokumentacji medycznej i była miejscem odpoczynku po wyjściu ze strefy czerwonej. Strefa żółta to strefa dekontaminacji i zdejmowania środków ochrony indywidualnej.

Pandemia COVID-19 uwidoczniła braki kadrowe wśród personelu medycznego, w szczególności pielęgniarek. Ponadto nadal przecież funkcjonowały oddziały dla pacjentów niezakażonych wirusem, którzy również wymagali opieki.

– O malejącej liczbie personelu medycznego mówi się już od dawna. Pandemia pokazała jak duży jest to problem m.in. z uwagi na fakt, iż do pracy w oddziale dla pacjentów z koronawirusem wydzielany był zespół z oddziałów „niecovidowych”. Warto dodać, że w pandemii nie obowiązują dotychczasowe normy zatrudnienia. Niejednokrotnie zorganizowanie pracy w mocno okrojonym zespole było wyzwaniem.

Czy była możliwość zrezygnowania z pracy w oddziale z COVID-19?

– Osobiście nie spotkałam się z taką sytuacją. Uważam, że każdy, kto wybrał zawód medyczny brał pod uwagę ewentualność pracy w trudnych pod wieloma względami warunkach. Taka jest przecież specyfika tego zawodu.

Obecnie liczba zakażeń spada, w związku z tym, stopniowo zawieszają swoją działalność tymczasowe szpitale i oddziały dla chorych na COVID-19. Jak teraz wygląda praca z chorymi na COVID-19?

– Obecnie sytuacja pandemii w pewnym stopniu ustabilizowała się. Spada liczba zakażonych, zatem nie brakuje osób do opieki nad najcięższymi przypadkami pacjentów z COVID-19. Mam jednak wrażenie, że przez ten czas zdążyliśmy przyzwyczaić się do pracy w ekstremalnych warunkach i na tę chwilę niewiele nas już może zaskoczyć. W porównaniu z początkiem pandemii dużo się nauczyliśmy, zdobyliśmy doświadczenie i wiemy jak organizować naszą pracę, by była efektywna.

Przez COVID-19 wiele zabiegów zostało przełożonych, wielu pacjentów wciąż czeka na diagnozę. Dlatego tak ważne jest, aby pomimo pandemii nie bać się kontaktu ze specjalistami, ponieważ w wielu przypadkach wczesna diagnostyka pozwala na uniknięcie poważnych dla zdrowia i życia powikłań.

 

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA: 

Strajki pielęgniarek i pielęgniarzy to dramatyczna próba zwrócenia uwagi na problemy od lat dotykające tę grupę zawodową

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy