„Pielęgniarki i pielęgniarze są bohaterami każdego dyżuru”. Rozmowa z autorką bloga Pielęgniarką Być

Ten tekst przeczytasz w 5 min.

Autor: Marta Bogucka

„Jestem dumna, że jestem pielęgniarką. Epidemia tego nie zmieniła. Pielęgniarki i pielęgniarze, pamiętajcie – siła jest w was” – mówi Ewa Cieślik, autorka bloga Pielęgniarką Być. W rozmowie z Evereth News dzieli się swoimi przemyśleniami na temat tego, jakie powinny być współczesne pielęgniarki i jakie perspektywy mają przed sobą po kryzysie epidemii.

Jak wygląda epidemia oczami młodej pielęgniarki?

Starcie z COVID-19 to ogromne wyzwanie dla całego personelu medycznego, a tym bardziej dla młodych adeptów medycyny. Nowe procedury wywróciły naszą dotychczasową pracę do góry nogami. Ani studia, ani zebrane dotychczas doświadczenia zawodowe nie mogły nas na to przygotować.

Zwykła, codzienna praca nagle stała się wyzwaniem. Nawet podstawowe czynności w pełnym ekwipunku ochronnym wykonuje się wolniej i z większymi trudnościami. Wraz z każdą upływającą godziną człowiek staje się bardziej osłabiony. Zaczyna robić się słabo, duszno, czuje się pot spływający po czole i plecach. Ostatecznie organizm traci siły i przychodzi ten moment kryzysu, że masz ochotę ściągnąć z siebie to wszystko. Ale nie możesz, bo od tego zależy twoje bezpieczeństwo.

Każdy kolejny dyżur to teraz wyzwanie, ale do nowej rzeczywistości stopniowo trzeba się przyzwyczaić. Jest łatwiej, jeśli mamy przy sobie życzliwych współpracowników. Czas epidemii szczególnie mocno pokazał, że praca medyków to praca zespołowa i wzajemne uzupełnianie się ponad wszystkimi podziałami.

Czy epidemia wpłynęła w jakiś sposób na Pani plany zawodowe? Czy Pani zdaniem w trakcie epidemii kształcenie podyplomowe jest dla pielęgniarek możliwe?

W moim przypadku wszystkie dodatkowe szkolenia na szczęście udało się zakończyć jeszcze przed pandemią. Jestemspecjalistą pielęgniarstwa operacyjnego od 2018 roku. Wiem jednak od swoich czytelników, że w czasie epidemii nauka nie zawsze przebiega bezproblemowo.

Część uczelni akademickich realizuje program dydaktyczny w wersji online, ale w przypadku niektórych zajęć specjalizacyjnych pojawiły się utrudnienia, bo rozwiązania e-learningowe nie zawsze były dostępne. Wstrzymane zostały również wszystkie zajęcia praktyczne, podobnie jak kursy, szkolenia i konferencje. To wszystko przełoży się na wydłużenie czasu nauki wielu pielęgniarek i pielęgniarzy.

Czy problemy polskiego systemu ochrony zdrowia w związku z epidemią – braki procedur i ich naruszanie, błędne zarządzanie, brak środków ochrony indywidualnej, przymusowe skierowania do pracy, chaos na kwarantannach – wpłynął na postrzeganie przez Panią swojego zawodu?

Wybierając pielęgniarstwo, wiedziałam, jakie niesie za sobą wyzwania. Kolejne lata nauki i pracy tylko mnie w tym utwierdzały. Mój obraz pracy pielęgniarki zweryfikowała nie epidemia, ale już samodzielna praca w murach szpitala. Problemy, z którymi zmagamy się w związku z koronawirusem, nie zaczęły się z dnia na dzień. Niedoskonałości systemu istniały już wcześniej, przed epidemią. Ona je tylko obnażyła.

Czy mogłaby Pani powiedzieć, jakie to niedoskonałości?

W pracy w szpitalu potrzeba okazuje się matką wynalazku. Codzienna praca pielęgniarki to dla mnie nieszablonowe myślenie, wychodzenie poza utarte schematy. Często w pracy wiele z nas nie może liczyć na wsparcie i to poczucie bezpieczeństwa, które powinien gwarantować pracodawca. Wciąż brakuje liderów, którzy będą szukali jak najlepszych rozwiązań, będą pchali swój zespół do przodu. Nie brakuje natomiast malkontenctwa, wykorzystywania pracowników, zastraszania, kneblowania ust w niewygodnych tematach. O tym wszystkim podczas kryzysu zrobiło się głośno.

Inny problem, który także istniał jeszcze przed epidemią, to to, jak pielęgniarki są postrzegane przez społeczeństwo. W czasie kryzysu zmieniło się to z dnia na dzień. Najpierw byłyśmy bohaterkami, pojawiały się wyrazy uznania, piękne murale, oklaski. Kiedy sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli, stałyśmy się w oczach społeczeństwa najgorszą zarazą. Zaczęła się fala hejtu. Dobrze, że w tych trudnych chwilach pojawili się na naszej drodze ludzie o dobrych sercach, którzy bezinteresownie oferowali pomoc.

Czy wobec tak trudnej sytuacji nie zaczęła Pani żałować wyboru swojego zawodu?

Nie, bo w swoim zawodzie realizuję siebie, nawet jeżeli realia są trudne. Jestem dumna, że jestem pielęgniarką. Pracuję w zawodzie od dziewięciu lat, nie lubię narzekać. Podejmuję realne działania, które wpływają na poprawę sytuacji zawodowej pielęgniarek w Polsce. Może dzięki temu nie mam poczucia wypalenia zawodowego.

Co czeka polskie pielęgniarki po epidemii? Może to dobra okazja do dyskusji o tak potrzebnych zmianach systemowych?

Epidemia i związane z nią problemy pokazały, że system opieki zdrowotnej musi przejść transformację. Czasu na dyskusję o tym, jak źle jest w polskiej opiece zdrowotnej, było dużo. Epidemia to taka czerwona lampka dla systemu. Teraz trzeba gotowych, sprawdzonych rozwiązań i zdecydowanie większych niż dotychczas nakładów na opiekę zdrowotną. Pracodawca musi zmienić nastawienie do pracownika, musi zobaczyć w nim zysk, a nie koszt. To dotyczy szczególnie pielęgniarek, których pracę należy docenić poprzez zwiększenie płacy. Pielęgniarki są zawsze najbliżej pacjenta, zawsze na pierwszej linii frontu.

W obliczu epidemii pojawiają się dyskusje o tym, czy pielęgniarstwo to zawód, czy powołanie. Pojawiają się głosy krytyki w stronę pielęgniarek, które nie chcą pracować podczas epidemii, a jednocześnie szykany dla tych, które pracują. Jak jest Pani zdaniem – czy pielęgniarstwo to powołanie?

Pielęgniarstwo to zdecydowanie zawód. A dodatkowo zawód który powinien pozwolić nie na egzystowanie, ale na godne życie. Czasy służby, powołania i misji minęły. Pielęgniarka nie może tkwić w cieniu lekarza.

Jaka w takim razie powinna być nowoczesna pielęgniarka w obliczu epidemii? Jakie powinny być jej wartości?

Powinna być dobrze wykształcona, kompetentna i samodzielna. I wiele z nas do tego dąży. Zmiany, które zachodzą w systemie ochrony zdrowia, tego dowodzą.

Z roku na rok zwiększają się wymagania względem pielęgniarek, poszerza się zakres samodzielności, dochodzą nowe kompetencje. To wszystko ma miejsce, ponieważ pielęgniarki są dobrze kształcone, a co najważniejsze, wykazują chęci ciągłego podnoszenia kwalifikacji. Robią to dla siebie, ale i dla swoich podopiecznych, by mogły przekazywać im i stosować w praktyce jak najnowszą wiedzę. Pielęgniarka powinna zawsze iść do przodu, nadążać za nowymi rozwiązaniami. Powinna być świadoma swoich kompetencji, praw i obowiązków. Powinna przede wszystkim uwierzyć w siebie, w swoje możliwości i śmiało działać w zespołach interdyscyplinarnych. Powinna znać swoją cenę, cenę swoich usług. A przy tym wszystkim nie powinna zapominać o wzorcach etycznych, takich jak m.in. poszanowanie godności drugiego człowieka czy też zapewnienie intymności podczas wykonywanych procedur.

Pielęgniarstwo to nie tylko czynności higieniczne przy pacjencie. To umiejętność obserwacji pracy innych, czerpanie wiedzy z doświadczeń i innowacyjnych rozwiązań, badań naukowych, a to wszystko by usprawnić pracę w trosce o pacjentów i ich potrzeby. Pielęgniarstwo to również pomysłowość i nieszablonowe myślenie. Pielęgniarstwo to marka, profesja, którą buduje się latami. Każda osoba wykonująca ten zawód swoim nazwiskiem, swoimi działaniami, wiedzą i kompetencjami kreuje wizerunek pielęgniarki.

W mediach często pojawia się sformułowanie, że epidemia to „nowa codzienność”. Jakiej nowej codzienności życzyłaby Pani swoim koleżankom i kolegom po fachu, także już po zakończeniu epidemii?

Swoim koleżankom i kolegom życzę powrotu na dobre tory po tym traumatycznym czasie. Życzę pracy w bezpiecznych warunkach, z pewnością siebie i przekonaniem o słuszności podejmowanych działań. Pragnę, by każdy z nas znalazł choć chwilę czasu dla siebie. Zatrzymał się choć na chwilę w tym szalonym tempie i pomyślał, jak wiele inni zawdzięczają jego pracy. Niech te dobre myśli będą motorem napędowym, niech przekonują, że było warto, bo karma wraca.

Chcę, by pielęgniarki i pielęgniarze byli pewni, że codzienną pracą kreują nowe i kluczowe inicjatywy w systemie ochrony zdrowia. Pamiętajcie, że jesteście bohaterami każdego dyżuru, bo poprzez swoje działania chronicie zdrowie i dobrobyt jednostek, społeczności i narodów. Siła jest w nas.

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #ZAWÓDPIELĘGNIARKA:

Przeczytaj także: Podostre zapalenie tarczycy nowym objawem klinicznym COVID-19?

2 comments

    Bzdura.Najgorsza profesja:wycieńczająca Nas,pielęgniarki do maksimum.
    Ciężka,katorżnicza robota w otoczeniu smrodu i wydzielin za pieniądze tak śmiesznie małe,że nawet nie chce się dalej tego rozwijać.
    Najgorszy wybór mojej egzystencji.

      Moim zdaniem nie ma też co uogólniać. Inaczej pracuje się w szpitalach państwowych a inaczej w prywatnych. Widzę na własnym doświadczeniu, ze to co jest w medicover to niebo a ziemia w porownaniu do poprzednich placówek. Warunki pracy są wreszcie prawidłowe, sprzety nowoczesne, wszystko skomputeryzowane – pracuje się łatwiej. Do tego atmosfera jest też milion razy lepsza. Ludzie odnoszą sie do siebie z szacunkiem. Lekarze traktują pielegniarki jak równe sobie. Dlatego mimo że medicover mam dalej od domu, to jednak nie zdecydowałabym sie juz na powrót do szpitala państwowego – wiem że można pracować w godziwych warunkach

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy