Pomimo pandemii misja PCPM w Palestynie zakończona sukcesem

Ten tekst przeczytasz w 7 min.

Z końcem 2020 r. kończy się ponad półtoraroczna misja PCPM w Palestynie. O największych wyzwaniach, na które miała wpływ pandemia COVID-19 oraz sukcesach projektu w rozmowie z Evereth News opowiada Tomasz Lipert, Koordynator Projektu w Fundacji PCPM.

Pomimo pandemii, misja PCPM w Palestynie zakończona sukcesem

Everethnews, Natalia Janus: Projekt medyczny w Palestynie dobiega końca. Jak podsumowałby Pan ten projekt, który odbył się w połowie podczas pandemii?

Tomasz Lipert: Ten rok wymusił na nas zupełnie inne podejście do realizacji projektu. PCPM z założenia realizuje działania na miejscu przy współpracy z lokalnymi partnerami. Myślę, że jest to jeden z elementów, który wyróżnia naszą organizację. Tylko będąc na miejscu, poznając ludzi, otoczenie i ich codzienne zmagania z wyzwaniami możemy odpowiednio dopasować rodzaj wsparcia, tempo pracy, zrozumieć ograniczenia i dobrać dostępne narzędzia i środki do skutecznego zrealizowania celu. Bezpośredni kontakt z partnerami i beneficjentami, również ten po godzinach pracy, podczas kolacji, przy szklance herbaty czy popularnej fajce wodnej, buduje zaufanie i specyficzną unikalną więź między pracownikiem organizacji i beneficjentem wsparcia.

Jak bardzo sytuacja epidemiologiczna na świecie przeszkodziła Wam w realizacji założeń projektu? Czy być może wskazała inne możliwości, równie sprawne, jak szkolenia czy pomoc na miejscu w Palestynie?

– Mieliśmy w pewnym sensie szczęście, że w 2020 kontynuowaliśmy działania, rozpoczęte jeszcze w 2018, w zasadzie w 2020 wpadliśmy siłą impetu. W poprzednich latach zdążyliśmy nawiązać osobiste kontakty, tak istotne w krajach arabskich, ale również ważne dla nas. Poznaliśmy bardzo dobrze wyzwania przed jakimi stoją nasi lokalni partnerzy. Wspólnie przy hektolitrach kawy wypracowaliśmy plan działania i rozpoczęliśmy jego systematyczne wdrażanie.

Rok 2020 wymagał oczywiście rekonfiguracji pewnych założeń, ale realizujemy je – w ramach programu Polska pomoc – całkiem sprawnie. W dobie pandemii i związanych z nią ograniczeń jest to jednak wyjątkowo trudne i angażuje nas potężnie. Wystarczy sobie wyobrazić, że od marca do początku października musieliśmy planować działania podwójnie – stacjonarnie i wirtualnie. Musieliśmy być gotowi na każdy scenariusz. Czy będziemy możliwość zrealizowania części działań na miejscu czy nie?. Ostatecznie na początku października musieliśmy się pogodzić z tym, że żadnego z pozostałych działań nie zrealizujemy już w Palestynie.

Jakie czynniki okazały się najtrudniejsze pod względem logistycznym projektu, szczególnie biorąc pod uwagę czas pandemii?

– Brak możliwości podróżowania oraz powracające „lock down’y” na terenie Palestyny i Izraela skutecznie pokrzyżowały nam plany przeprowadzenia szkoleń praktycznych z udziałem polskich ekspertów. Mam tu w szczególności na myśli szkolenia z medycznej opieki przedszpitalnej wzorowane na standardach ITLS – International Trauma Life Support. W Palestynie jest bardzo duże zapotrzebowanie na takie szkolenia. Dwie grupy ratowników medycznych uczestniczyło w takim kursie w 2019 r. W tym mieliśmy przeszkolić kolejne dwie. Program tych zajęć kładzie duży nacisk na część praktyczną, a tej nie sposób przeprowadzić zdalnie. 

Brak fizycznej obecności uniemożliwił przeprowadzenie praktycznej części niektórych szkoleń wymagających warsztatów sztabowych. Mam tu na myśli ćwiczenia z zarządzania kryzysowego oraz międzynarodowych mechanizmów współpracy w ramach UN OCHA czy standardów INSARAG – Międzynarodowej Grupy Doradczej ds. Poszukiwania i Ratownictwa. Tutaj zajęcia praktyczne i interakcja między uczestnikami są kluczowe, aby takie ćwiczenia się udały. Dlatego w tym roku zdecydowaliśmy się rozszerzyć warstwę merytoryczną – teoretyczną, a część praktyczną planujemy przeprowadzić w kolejnym roku.

Z jakich narzędzi zatem korzystaliście podczas prowadzenia zajęć teoretycznych?

– Po raz pierwszy w historii fundacji skorzystaliśmy ze zdobyczy tzw. e-learningu. Od podstaw postawiliśmy i skonfigurowaliśmy onlinową platformę szkoleniową. Natomiast nasi instruktorzy stanęli przed nowym wyzwaniem, którym było przygotowanie materiałów w formie atrakcyjnej wizualnie oraz koniecznością uzupełnienia jej o serie webinarów i materiałów filmowych. To zupełnie inne podejście niż prezentowanie treści w sali podczas wykładu lub ćwiczeń. Ograniczona interakcja i brak fizycznego kontaktu z uczestnikami kursu trzeba zastąpić atrakcyjnością i zbilansowaniem treści, aby nie zanudzić uczestników.

Spore obawy były też po stronie naszych palestyńskich partnerów, którzy nie korzystali dotychczas z takich form nauczania. Obawialiśmy się o frekwencje, ale również trudności techniczne. Część materiałów musieliśmy przetłumaczyć na arabski, a w trakcie niektórych webinarów instruktorzy byli wspierani przez pracowniczkę fundacji posługującej się językiem arabskim. 

Ale jak rozumiem, ostatecznie udało się i to zdalne przekazywanie wiedzy przyniosło rezultaty?

– Tak, finalnie jesteśmy zadowoleni z efektów szkoleń! Niewątpliwym wyzwaniem było też przeprowadzenie konkursu ofert na dostawę sprzętu medycznego dla karetek pogotowia oraz SOR-ów w szpitalach na Zachodnim Brzegu Jordanu. Negocjacje twarzą w twarz z dostawcą sprzętu trudno zastąpić korespondencją mailową, i oczywiście brak możliwości osobistego nadzorowania dostaw sprzętu też wymusza większe zaangażowanie lokalnych współpracowników.

A jak poradziliście sobie z tym, że w Palestynie nie ma jednolitego systemu ratownictwa. Co to dla Was oznaczało?

– System ratownictwa medycznego Palestyny nie należy do szczególnie przejrzystych i to zarówno dla obcokrajowców, jak i dla obywateli. Wynika to z faktu, że oficjalny mandat do świadczenia usług związanych z ratownictwem medycznym posiada organizacja pozarządowa, Palestyńskie Stowarzyszenie Czerwonego Półksiężyca PRCS, powołane jeszcze w 1968 r. PRCS operuje blisko 100 karetek na terenie Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy. Nie są to jednak jedyne karetki, gdyż równolegle istnieje sieć prywatnych karetek, jak i podlegających pod Ministerstwo Zdrowia, w tym wojskowe. Poziom wyszkolenia i kompetencje załóg poszczególnych karetek nie były ujednolicone, przez co każdy z operatorów stosował odrębne kryteria.

Czy Waszym zadaniem było wypracować jednolity system i w takiej formie go przekazać czy dostosować go właśnie do poszczególnych regionów Palestyny?

– Dzięki wspólnej pracy z Ministerstwem i PRCS wypracowaliśmy standard zawodu ratownika medycznego, a za jego wykształcenie „podyplomowe” odpowiada teraz Instytut Medyczny przy PRCS. Celem jest podniesienie kwalifikacji wszystkich załóg do jednolicie wysokiego poziomu, w tym również przekwalifikowanie kierowców karetek co najmniej do roli ratownika. Dokument wszedł w życie na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia na początku 2020r.

Plany szybkiego wdrożenia regulacji w życie nieznacznie opóźnia pandemia COVID-19, mimo to ministerstwo pracuje nad ich realizacją i szykuje już plan szkoleń dla swoich kadr na najbliższe lata. W zeszłym tygodniu zostaliśmy poproszeni o wsparcie tych działań w postaci serii szkoleń medycznych, instruktorskich oraz doposażenia centrum treningowego.

Przeprowadziliście szkolenia dla kandydatów na coachów ratownictwa medycznego. Kim są takie osoby?

– Szkolenie to wpisuje się jako element przebudowywanego systemu ratownictwa medycznego. W zeszłym roku wdrożyliśmy wspólnie z PRCS i Ministerstwem Zdrowia przepisy regulujące kompetencję zawodowe ratowników medycznych, określając wymagania i uprawnienia dla poszczególnych grup ratowników (Basic, Advanced, Paramedic). Równolegle jako dopełnienie przygotowaliśmy założenia dla systemu kształcenia ustawicznego, wyszkoliliśmy kadrę instruktorską.

Żeby ten system mógł sprawnie zadziałać konieczne jest skuteczne zarządzanie kadrą i precyzyjne dobieranie kandydatów do szkoleń. Zarówno tych, którzy powinni cyklicznie przejść szkolenia odświeżające wiedzę, na kształt polskiego KDRM (Kurs Doskonalący Ratowników Medycznych), jak i tych którzy mają predyspozycje do podniesienia kwalifikacji i przejścia z poziomu Basic na Advanced i dalej na Paramedic.

Kto wziął udział w tych szkoleniach?

– Szkolenie przygotowaliśmy we współpracy z PRCS – Palestyńskim Stowarzyszeniem Czerwonego Półksiężyca, największym operatorem karetek pogotowia w Palestynie. Na zajęcia zostali zapisani szefowie stacji pogotowia, którzy organizują i nadzorują pracę zespołów karetkowych.

Celem szkolenia było przede wszystkim podniesienie kompetencji kierowniczych, poprzez przekazanie technik budowania i zarządzania zespołem, przekazywania informacji zwrotnej, rozładowywania napięć i sytuacji konfliktowych, czy rozpoznawania symptomów wskazujących na występowanie stresu pourazowego.

Chcemy, żeby szefowie stacji podczas rutynowych obserwacji pracy załogi mogli przekazywać konstruktywny „feedback” załodze, wyłapywać słabe lub mocne strony poszczególnych osób tak, aby je odpowiednio kwalifikować na właściwe kursy doszkalające lub podnoszące kwalifikacje.

Wiem, że swoją wiedzą dzieliliście się na miejscu również z mieszkańcami. Dlaczego było to tak istotne?

– Przygotowując projekt skupiliśmy się na wsparciu całego kontinuum ratownictwa medycznego. A zaczyna się ono w miejscu wypadku. Pierwsza pomoc, udzielana zazwyczaj przez świadków zdarzenia lub osoby najbliższe to cenne minuty dla zdrowia i życia osoby poszkodowanej. Szczególnie ważne jest to w niedużych miejscowościach, często oddalonych od większych aglomeracji i stacji pogotowia ratunkowego.

Stąd nasze wsparcie zostało ukierunkowane właśnie na takie miejscowości. Trzydniowe szkolenia objęły blisko 800 osób z niespełna 40 miejscowości. Każdy z absolwentów otrzymał osobistą apteczkę, a w miejscach użyteczności publicznej, jak szkoły czy ośrodki kultury zainstalowaliśmy duże apteczki ścienne.

A jak na to wszystko reagowali mieszkańcy Palestyny? Byli otwarci na nową wiedzę w zakresie pierwszej pomocy?

– Część absolwentów takich szkoleń kontynuuje swoją edukację w kierunku tzw. First Responders, czyli odpowiednika polskiego ratownika po kursie KPP. To oni najszybciej docierają na miejsce, aby wesprzeć rodzinę lub świadków zdarzenia. Kryteria doboru są precyzyjne, a kurs trwa kolejne 10-12 dni, uwzględniając w nim dyżury i praktyki w karetce. Aktualnie finansujemy jeden z takich kursów.

Ponadto muszę szczerze przyznać, że działania związane ze szkoleniami mieszkańców skradły moje serce. Odzew przerósł nasze oczekiwania. Na zajęciach spodziewaliśmy się średnio 12 uczestników, a w niektórych miejscowościach mieliśmy po 22-23 osoby. Praktycznie za każdym razem dopytują o kolejne kursy podnoszące kwalifikacje i umiejętności. To wyraźnie pokazuje, jak wysoką świadomość ma społeczeństwo, ale jednocześnie, jak bardzo jest narażone na brak dostępu do szybkiej i profesjonalnej pomocy medycznej.

To Was chyba bardzo buduje i napędza do dalszych projektów?

– Jak najbardziej. Do dalszego działania motywują nas również wyniki ankiet przeprowadzonych wśród ratowników medycznych, absolwentów szkoleń instruktorskich, którzy pytają o kolejne kursy i możliwość dalszego podnoszenia kwalifikacji. To pokazuje jak duży jest głód wiedzy oraz chęć podnoszenia kwalifikacji.

Szkolenia to nie wszystko. PCPM zadbało również o pomoc materialną.

– Przygotowanie systemu kształcenia ratowników medycznych, jak i ustalenie potrzeb sprzętowych było możliwe dzięki przeprowadzeniu licznych obserwacji karetek i izb przyjęć przez naszych ekspertów. W 2019 spędzili oni kilkadziesiąt godzin na dyżurach, uczestniczyli w wyjazdach załóg medycznych, podczas których mogli obserwować poziom wyszkolenia, główne wyzwania oraz dostępne wyposażenie. Wyniki obserwacji zostały przedstawione PRCS w formie raportu. Partner potraktował wyniki bardzo poważnie, a my postanowiliśmy w miarę naszych możliwości wesprzeć PRCS w podniesieniu jakości wyszkolenia i wyposażenia.

Skupiliśmy się przede wszystkim na wystandaryzowaniu i ujednoliceniu wyposażenia wszystkich ambulansów. Wdrożenie tego działania bez przeprowadzonych obserwacji, jak i znajomości lokalnych przepisów i kompetencji ratowników byłoby karkołomne.

I tu po raz kolejny wychodzi przewaga pracy na miejscu i możliwość adaptacji do lokalnych potrzeb.

– Oczywiście, najłatwiej byłoby skopiować wyposażenie polskiej karetki. Tylko, że efekt byłby mizerny, skoro umiejętności i kompetencje ratownika palestyńskiego są inne niż polskiego. Część wyposażenia okazałaby się niepotrzebna, a o innych w ogóle byśmy nie pomyśleli.

W efekcie końcowym wyposażyliśmy karetki m.in. w AED, pulsoksymetry, ciśnieniomierze, deski i kołnierze ortopedyczne, glukometry, butle tlenowe, a nawet prześcieradła. Doposażyliśmy również Instytut Medyczny przez PRCS, który prowadzi szkolenia dla ludności cywilnej. Otrzymali fantomy i trenażery AED, które zastąpią wysłużone lub uszkodzone wyposażenie.

Projekt pod hasłem „Wsparcie programu kształcenia kadr i rozwoju systemu ratownictwa medycznego oraz zwiększenie dostępu do usług medycznych” jest finansowany ze środków Polskiej Pomocy Rozwojowej MSZ RP.

Źródło zdjęć: PCPM

Przeczytaj także: Polska położna na misji w Ugandzie [Wywiad]

 

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy