Depresję poporodową da się wyleczyć! Kiedy najlepiej rozpocząć psychoterapię?

Ten tekst przeczytasz w 8 min.

„Depresja jest chorobą uleczalną. Dlatego jest potrzeba podejmowania próby jej leczenia. Im szybciej do takiej interwencji dojdzie, tym większa szansa na wyleczenie. A w kontekście kobiety w okresie okołoporodowym, stan zdrowia psychicznego jest aspektem kluczowym, ponieważ ma on wpływ również na zdrowie psychiczne i rozwój dziecka” – podkreśliła w rozmowie z Evereth News Joanna Frejus, psycholog, założycielka Centrum Wsparcia Mamy, Taty i Dziecka w Warszawie, Fundacji Czułość, a także profilu poświęconego zdrowiu psychicznemu w ciąży i macierzyństwie „O matko, depresja”.

Depresję poporodową da się wyleczyć! Kiedy najlepiej rozpocząć psychoterapię?

Evereth News, Natalia Janus: Depresja poporodowa dotyka 10-22% kobiet. Początkowo jej objawy są podobne do tzw. Baby Blues. Jakie objawy wskazują na depresję i gdzie położne mogą skierować kobietę w okresie okołoporodowym?

Joanna Frejus: Pierwszą zalecaną formą wsparcia w przypadku depresji poporodowej bądź innych zaburzeń, które wystąpiły w stopniu lekkim lub umiarkowanym jest psychoterapia. Dlatego, jeżeli zauważyliśmy u pacjentki w okresie okołoporodowym takie objawy, jak m.in. obniżony nastrój, zgodnie z zaleceniami międzynarodowych instytucji, takich jak APA czy NICE, pierwsze kroki powinno się skierować do psychologa okołoporodowego lub psychoterapeuty, który specjalizuje się w pracy z osobami w okresie okołoporodowym. Taka osoba diagnozuje ewentualne zaburzenie i dopiero wtedy, jeżeli zachodzi taka potrzeba, kieruje na konsultację psychiatryczną, gdzie zlecana jest farmakoterapia.

Jeżeli natomiast mamy pod opieką pacjentkę, u której objawy są nasilone, a choroba bądź inne zaburzenia są w stopniu zaawansowanym, czyli znacznie utrudniają normalne funkcjonowanie, wówczas powinniśmy skierować pacjentkę na konsultację psychiatryczną lub od razu do szpitala. Takim przykładem jest m.in. psychoza poporodowa, która absolutnie wymaga jak najszybszego leczenia farmakologicznego, z uwagi na fakt, iż jest to bardzo silny czynnik ryzyka samobójstwa lub dzieciobójstwa.

Dobrze, to przyjmijmy początkowo wersję, kiedy depresja objawia się w stopniu umiarkowanym. Kiedy jest najlepszy czas na rozpoczęcie terapii? I od czego on zależy?

– Terapię depresji poporodowej najlepiej zacząć od profilaktyki depresji poporodowej, a więc jeszcze w ciąży, a dla niektórych osób najlepszym na to momentem będzie czas planowania ciąży. Ten odpowiedni czas zależy od wielu czynników ryzyka, czyli m.in. od tego, czy dana osoba znajduje się w tzw. grupie ryzyka, a więc czy ma za sobą np. wcześniejsze epizody depresji czy innych zaburzeń, czy w bliskiej rodzinie występowały jakieś zaburzenia, czy ma wsparcie społeczne, wspierającego partnera/partnerkę, czy może liczyć na pomoc własnych rodziców.

Depresję poporodową da się wyleczyć! Kiedy najlepiej rozpocząć psychoterapię?
Joanna Frejus, psycholog, założycielka Centrum Wsparcia Mamy, Taty i Dziecka w Warszawie, Fundacji Czułość, a także profilu poświęconego zdrowiu psychicznemu w ciąży i macierzyństwie „O matko, depresja”

Co jeszcze może świadczyć o tym, że kobieta może znajdować się w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na depresję?

– Wskazówką do określenia tego będą również inne aspekty, takie jak m.in. utrata bliskiej osoby w niedawnym czasie, trudności finansowe, wcześniejsze poronienie, ciąża z podejrzeniem/diagnozą jakiejś choroby, ciąża niechciana, trauma jakiej kobieta doświadczyła bądź przemoc stosowana wobec niej. Te wszystkie symptomy, będą sygnałem do tego, że przyszła mama powinna zostać objęta dodatkowym wsparciem i tzw. „monitoringiem”.

Tylko kto powinien się tym zająć?

– To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ zgodnie ze sztuką i z tym, o czym zaczyna się mówić od kilku lat na świecie, właśnie tę czujność i gotowość do wsparcia, powinny mieć wszystkie osoby, które mają kontakt z kobietą w okresie okołoporodowym, tj. lekarze pierwszego kontaktu, lekarze położnicy, położne czy personel medyczny.

Zdecydowanie najsilniejsze wsparcie, moim zdaniem, w tym zakresie stanowią położne, doradczynie laktacyjne, doule. A więc te osoby, które często mają trochę mniej formalny kontakt z kobietą w ciąży, budzą większe zaufanie i potrafią sprawić, że kobieta w tym okresie potrafi się bardziej otworzyć. Co również istotne, pierwszą osobą, która powinna mieć świadomość ryzyka zachorowania na depresję poporodową bądź inne zaburzenie – jest sama kobieta w ciąży.

Tak powinno być, chociaż wiadomo, że w Polsce tak to chyba nie działa?

– Zaczynając od tego, że w Polsce, to zazwyczaj nie położne prowadzą ciążę. Oczywiście na fali nowych standardów opieki okołoporodowej funkcjonuje zalecenie badania Edynburską Skalą Depresji Poporodowej, natomiast nie jest to jeszcze wystarczające rozwiązanie i położne oraz doradczynie laktacyjne zdają sobie z tego sprawę, o czym mówią mi na przykład w trakcie szkoleń, które dla nich prowadzę.

Dlaczego?

– Z jednej strony, tak jak wspomniałam dlatego, że to nie położne prowadzą ciążę, a więc rzadko jest okazja do tego rodzaju monitoringu jeszcze przed porodem (chyba, że wizyta patronażowa odbywa się przed porodem, ale to też z jakiś powodów nie jest często praktykowane). To natomiast powoduje, że trudno jest nabrać świadomość, które osoby mogą wymagać takiego wsparcia, i tracimy wówczas te 9 miesięcy – czas, w którym mogłybyśmy tę osobę przygotowywać i poprzez działania profilaktyczne spowodować, że na tę depresję w ogóle nie zachoruje.

To jest idealny scenariusz, jednak mija się on z rzeczywistością?

– Niestety tak, ponieważ najczęściej jednak położna spotyka się z kobietą dopiero po porodzie, kiedy doszło już u pacjentki do charakterystycznego dla tego okresu obniżenia nastroju, tzw. baby blues, pojawiającego się zazwyczaj między 3. a 5. dobą od porodu. Położne przeprowadzają wówczas monitoring Edynburską Skalą Depresji Poporodowej. Przysłowiowe schody zaczynają się, kiedy wynik wykazuje wartość powyżej 10, czyli taki, który powinien prowadzić do dalszych działań, bo położne często nie wiedzą, co wtedy z tym zrobić.

Oczywiście to wspaniale, że położne zostały wyposażone w takie narzędzie, natomiast problem w tym, że nie zostały poinstruowane i wyposażone w wiedzę, co zrobić, jeżeli w tym monitoringu wynik wskazuje na konieczność dalszych konsultacji. Z jednej strony, oczywiście mają wówczas świadomość, że powinny jak najszybciej zalecić kobiecie kontakt z psychologiem okołoporodowym lub psychoterapeutą. Jednak realia w naszym kraju są takie, że refundowane konsultacje z psychologiem następują nawet po sześciu, czasem po ośmiu miesiącach. A o ironio, po 6-9 miesiącach objawy depresji najczęściej samoistnie wycofują się, a kobieta nie ma wówczas motywacji, żeby sięgnąć po wsparcie.

Czy to znaczy, że depresji nie trzeba leczyć, skoro minie sama?

– Absolutnie nie. Depresję trzeba leczyć, ponieważ nieleczona depresja poporodowa, czy jakiekolwiek inne zaburzenie ma tendencję do nawrotów. Owszem, objawy po jakimś czasie się wycofują, ale jeżeli nie podejmiemy leczenia, każdy kolejny nawrót będzie trudniejszy do wyleczenia i będzie coraz bardziej pogłębiał zaburzenie. Dodatkowo, każdy epizod depresji niesie niebezpieczeństwo samobójstwa i może negatywnie wpływać na budowanie bezpiecznego przywiązania między matką i jej dzieckiem.

Kiedy kobiety zdają sobie sprawę, że same z tym problemem sobie nie poradzą?

– Najczęściej ten kontakt odbywa się w tzw. czwartym trymestrze, czyli pierwszych trzech miesiącach po porodzie lub w okolicy pierwszego roku życia dziecka. Jak pokazują badania, to właśnie te dwa okresy są emocjonalnie najtrudniejsze, a objawy depresji najbardziej nasilone.

Myślę, że ten czas może mieć związek z tym, że na początku trudno może być rozpoznać czy kobieta doświadcza baby blues czy jest to już depresja?

– Oczywiście, na początku ta różnica, szczególnie dla samej kobiety po porodzie, może być faktycznie niezauważalna. Ponieważ objawy są bardzo podobne, tj. przede wszystkim właśnie obniżony nastrój, płaczliwość, lęk, trudności ze snem czy apetytem.

Co należałoby jednak podkreślić, w Polsce mamy tendencję, żeby każde obniżenie nastroju u kobiety w okresie okołoporodowym traktować jako baby blues i cedować na zmiany poziomów hormonów. Oczywiście jest w tym dużo prawdy. Statystyki pokazują, że takiego obniżenia nastrojów czy innych trudności emocjonalnych w tych pierwszym roku po urodzeniu dziecka doświadcza ok. 80% kobiet, natomiast depresję poporodową lub inne zaburzenia okołoporodowe diagnozuję się u ok. 20% kobiet.

A jak te liczby przekładają się na ryzyko wystąpienia depresji po tzw. baby blues?

– Nie wszystkie kobiety, u których wystąpiło obniżenie nastroju zachorują później na depresję. Natomiast jak pokazują badania, nawet 70% kobiet, u których wystąpił tzw. smutek poporodowy zachorowało na depresję. Można więc wysnuć taki wniosek, że gdyby te osoby dostały wsparcie w pierwszych tygodniach po porodzie, kiedy myślały, że po prostu doświadczają baby blues, to byłaby duża szansa na to, że przynajmniej część z nich nigdy by nie zachorowała.

Powiedziała Pani na początku, że psychoterapia jest pierwszą zalecaną formą wsparcia. Ile powinna trwać?

– Czas psychoterapii jest wyjątkowo indywidualną kwestią i zależy w dużej mierze od potrzeb pacjentki. Będzie to miało również związek z bardzo różnymi przyczynami zaburzenia, jak również narzędziami, a więc tym, w jakim podejściu psychoterapeutycznym pracuje psychoterapeuta.

Co to oznacza?

– Mamy dwa najbardziej znane nurty psychoterapii, np. terapia poznawczo-behawioralnaterapia psychodynamiczna. One zasadzają się na różnych teoriach psychopatologii, różnie rozumieją przyczyny zaburzeń, a także stosują różne techniki w terapii z pacjentem.

Terapia psychodynamiczna zazwyczaj jest formą długoterminową, może trwać nawet kilka lat, w zależności od potrzeb danej osoby oraz od planu terapii. Natomiast w podejściu poznawczo-behawioralnym mówimy zazwyczaj o interwencji ograniczonej w czasie. Zazwyczaj ta interwencja nie trwa dłużej niż 24 spotkania. Dłuższe procesy terapeutyczne koncentrują się m.in. na zaburzeniach osobowości, ponieważ czasami jest tak, że podstawą trudności, których doświadcza kobieta jest wykształcenie się zaburzenia, pod którym kryje się inne zaburzenie.

Depresję poporodową da się wyleczyć! Kiedy najlepiej rozpocząć psychoterapię?

No właśnie, a spotyka się Pani czasem z taką sytuacją, kiedy po 5 spotkaniach widać, że psychoterapia nie wystarczy?

– Tak, oczywiście, w procesie terapeutycznym osoba jest nieustannie monitorowana, ze spotkania na spotkanie wykonujemy monitoring objawów. Psychoterapeuta cały czas trzyma rękę na pulsie. W terapii poznawczo-behawioralnej jest to jeden z punktów, które w ramach każdego spotkania się realizuje, a więc sprawdzenie aktualnego stanu psychicznego pacjenta w terapii. W momencie, kiedy widzę, że pacjentka potrzebuje wsparcia farmakologicznego, ponieważ z jakiś powodów pierwsze spotkania nie przyniosły pożądanych efektów, bądź miały miejsce dodatkowe zdarzenia, które pogłębiły stan pacjentki, kieruję ją wówczas na dodatkową konsultację psychiatryczną.

Depresję da się wyleczyć?

– Depresja jest chorobą uleczalną. Dlatego jest potrzeba podejmowania próby jej leczenia. Im szybciej do takiej interwencji dojdzie, tym większa szansa na wyleczenie. A w kontekście kobiety w okresie okołoporodowym, stan zdrowia psychicznego jest absolutnie aspektem kluczowym, ponieważ ma on wpływ również na zdrowie psychiczne i rozwój jej dziecka.

Kluczowym aspektem leczenia depresji czy innego zaburzenia jest też fakt, że każdy zasługuje na życie w dobrym zdrowiu. W przypadku kobiet w okresie okołoporodowym jest to szczególnie ważne, ponieważ interweniujemy wówczas w kontekście zdrowia i komfortu życia osoby chorej, ale też jej bliskich. Zaburzenia okołoporodowe mogą się przekładać również na relację partnerską, w której ta osoba się znajduje.

Myślę, że zauważenie swoich potrzeb w okresie okołoporodowym może być trudne, bo jest to czas w którym wszyscy wokół, włącznie z samą matką nastawieni są na pomoc i opiekę nad nowonarodzonym dzieckiem, a zapominają o potrzebach matek.

– Dokładnie tak, ja to oczywiście doskonale rozumiem, jednak musimy pamiętać, że dopóki nie zaopiekujemy odpowiednio mamy tego dziecka, również w kontekście zdrowia psychicznego, to istnieje ryzyko, że dziecko i tak nie osiągnie pełni dobrostanu.

Wiele się ostatnio mówi o pozytywnym wpływie karmienia piersią, czy kobiety chore na depresję poporodową karmią piersią i jak ten stan psychiczny wpływa na laktację?

– Generalnie badania pokazują, że depresja poporodowa i inne zaburzenia wpływają na krótszy czas karmienia piersią. Wynika to z bardzo różnych względów i działa również w drugą stronę. Jeżeli kobieta planuje karmić piersią, bardzo tego chce, a później z różnych względów (m.in. dlatego, że w Polsce nie ma łatwego dostępu do certyfikowanych doradczyń laktacyjnych, nie wszystkie położne specjalizują się w tym temacie, co oznacza, że nie każda kobieta otrzymuje odpowiednie wsparcie laktacyjne) się to nie udaje, pojawia się ona w grupie ryzyka zachorowania na depresję poporodową i inne zaburzenia okołoporodowe. Dlatego powinniśmy zapewnić jej wsparcie.

Zdarza się również tak, że kobieta nie chciała karmić piersią, jednak ze względu na presję społeczną czy presję specjalisty zaczęła karmić piersią, wbrew własnej woli, również znajduje się wówczas w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia depresji poporodowej, bądź innego zaburzenia. Dlatego pamiętajmy, że decyzja matki w tym względzie jest najważniejsza.

Doskonałym momentem, kiedy położna może zauważyć, że kobieta stara się karmić piersią ponad swoje siły są niewątpliwie wizyty patronażowe.

– Dlatego tak ważne, aby obok niezbędnych czynności, które położne mają obowiązek wykonać podczas wizyt patronażowych, znaleźć czas i przestrzeń na rozmowę i zaopiekowanie różnego rodzaju wątpliwości i lęków. Należy również mieć świadomość wypowiadanych do kobiety w okresie okołoporodowym słów, ponieważ proste stwierdzenia, których używamy, często automatycznie, trafiają na bardzo delikatny grunt. Dla wielu, może się to wydać wyolbrzymieniem, jednak w swoim gabinecie bardzo często spotykam się z kobietami, które nawet po wielu miesiącach rozpamiętują słowa, które usłyszały od swoich położnych w porodzie czy połogu. Pamiętajmy, że czasami jedno negatywnie oceniające zdanie może być kroplą, która przeleję czarę smutku. Tak samo jeden naprawdę wspierający komunikat może być czymś, czego młoda mama będzie mogła się trzymać w chwilach zwątpienia. Jako specjalistki okołoporodowe mamy ogromną moc. Używajmy jej mądrze.

 

 

PRZECZYTAJ INNY TEKST Z CYKLU #PORADNIKPOŁOŻNEJ:

Opublikowano nowe zalecenia dot. zasad żywienia zdrowych niemowląt

 

https://www.facebook.com/everethnews

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy