Położne strażniczkami porodu fizjologicznego

Ten tekst przeczytasz w 8 min.

Zgodnie ze Standardem Organizacyjnym Opieki Okołoporodowej ciężarna ma prawo do wyboru miejsca porodu w warunkach szpitalnych lub pozaszpitalnych, jak również możliwość wyboru osoby sprawującej opiekę spośród osób uprawnionych do jej sprawowania. Jak podkreślają w rozmowie z Evereth News położne, Anna Sochańska i Kamila Szymańska, położne przyjmujące porody domowe są strażniczkami porodu fizjologicznego i musimy być przekonane o słuszności tego naturalnego procesu.

Położne odbierające porody domowe strażniczkami porodu fizjologicznego

Jak podkreśliła w rozmowie Anna Sochańska, najważniejszym czynnikiem, który może zadecydować o pomyślności porodu jest to, by zarówno położna, jak i przyszli rodzice ufali całemu procesowi porodu naturalnego, znali fizjologię. Istotne jest również to, iż to kobieta powinna przekonać położną do swojej decyzji, a nie położna kobietę. To ona musi czuć taką potrzebę i wierzyć w swoje siły – dodała.

– Podczas porodów domowych kobieta powinna zdać się na naturalny proces i ufać mu. Zadaniem położnej jest natomiast podążanie za kobietą, obserwacja i umiejętność wyłapania czynników ryzyka które mogą świadczyć o patologii. Te elementy są kluczem do przyjmowania porodów domowych – zwróciła uwagę A. Sochańska. Ważne, żeby zaufać naturze, ale też wyłapać moment, w którym ten naturalny proces zostaje zaburzony.

Kamila Szymańska dodała, iż przyjmowanie porodów domowych jest ogromną odpowiedzialnością i należy się do tego porządnie przygotować – teoretycznie, praktycznie, ale i psychicznie. Jak dodała, do porodu domowego to kobieta przede wszystkim musi się przygotować.

– Aby rodzić w domu, ciąża musi przebiegać prawidłowo. Warto więc, by ciężarna dbała o swoje zdrowie – zaleciła Kamila Szymańska. Oprócz tego musi być przekonana, że chce rodzić w domu. Powinna wierzyć w swoją siłę. W porodzie domowym to ona dowodzi. Postępuje tak, jak podpowiada jej instynkt. My jej towarzyszymy, podążamy za nią, wspieramy i czuwamy nad prawidłowym przebiegiem porodu. Możemy dać wskazówki jakie książki przeczytać, które filmy warto obejrzeć, jak przygotować mieszkanie, ale to ona musi włożyć dużo wysiłku w przygotowania.

Czy etapy porodu domowego pokrywają się z etapami porodu w szpitalu?

Jak zaznaczyła Kamila Szymańska, etapy porodu domowego są takie same jak w szpitalu, jednak różny jest ich czas trwania. W porodzie domowym, jeśli nie ma żadnych nieprawidłowości, daje się kobiecie dużo więcej czasu. Wszystko przebiega płynnie – dodała.

– Nie skupiamy się tak na badaniu wewnętrznym. Często już po zachowaniu kobiety widać na jakim jest etapie porodu i jakie jest rozwarcie. Jeśli jest 10 cm to nie karzemy jej przeć bo jest „pełne”. Ona będzie doskonale wiedziała i czuła kiedy ma to zrobić. Podczas porodu domowego kobieta robi to czego potrzebuje – zwróciła uwagę.

Czym różni się podejście po porodu naturalnego w domu od tego w szpitalu?

– Jeżeli poród przebiega fizjologicznie, ma on bardzo duże szanse zakończyć się fizjologicznie, bez powikłań – powiedziała A. Sochańska. Natomiast w szpitalu z różnych porodów często dochodzi do tzw „kaskady interwencji”. Każda ingerencja w poród ma swoje konsekwencje. Przykładem może być sytuacja w której kobieta trafia do szpitala z rozpoczynającym się porodem, w fazie utajonej, z lekkimi skurczami, które nie powodują jeszcze rozwieranie się szyjki macicy. Jeżeli poród nie postępuje zgodnie z „tabelkami”, zostaje wówczas podana oksytocyna. Następnie z uwagi na odczuwanie silnego bólu, kobiecie podaje się znieczulenie. Ze znieczuleniem kobieta nie może się poruszać co jest wskazane, aby główka prawidłowo adaptowała się w porodzie. Leży na fotelu porodowym uciskając żyłę główną dolną co może wywołać zaburzenia w tętnie dziecka i w konsekwencji zakończenie porodu drogą cięcia cesarskiego. To pokazuje jak łatwo naruszyć naturalny i fizjologiczny proces porodu, co może wiązać się z różnymi powikłaniami.

Jak zaznaczyła K. Szymańska, zacznijmy od tego, że nie każda kobieta chce rodzić w domu. Niektóre kobiety czują się bezpieczniej w szpitalu. A poczucie bezpieczeństwa w porodzie jest naprawdę kluczowe.

– Drugą kwestią jest kwalifikacja do porodu – dodała Szymańska. Jeśli ciężarna chce rodzić w domu w asyście położnej musi taką kwalifikację przejść. Ciąża powinna przebiegać prawidłowo. Czynnikami, które zwiększają ryzyko porodu w domu i są jednocześnie przeciwwskazaniami jest np. poród przed ukończeniem 37. tyg. ciąży. Porody przedwczesne zawsze odbywają się w szpitalu, ponieważ noworodek może potrzebować wówczas szybkich interwencji medycznych.

Położne odbierające porody domowe strażniczkami porodu fizjologicznego

Czy każda położna może odbierać porody domowe?

– Podejmując się przyjmowania porodów domowych, położna powinna mieć swoją praktykę położniczą lub należeć do podmiotu leczniczego – zaznaczyła A. Sochańska. Powinna posiadać również ubezpieczenie oraz wszystko to, co wynika z prowadzenia działalności gospodarczej. Ważne, aby położna, która planuje rozpocząć przygodę z przyjmowaniem porodów domowych odbyła wcześniej kurs, podczas którego będzie mogła dowiedzieć się jak powinna wyglądać walizka do porodu czy dokumentacja okołoporodowa.

Jak dodała Anna Sochańska, położna powinna prowadzić partogram, czyli kartę obserwacji porodu, wystawić książeczkę zdrowia dziecka i kartę szczepień.

Czy po porodzie domowym noworodek otrzymuje szczepienia?

Zgodnie z kalendarzem szczepień, w pierwszej dobie dziecko powinno zostać zaszczepione na gruźlicę i WZW typu B. Jednak jak potwierdziła A. Sochańska, nie szczepi się w domu. Szczepienia są uzupełniane w przychodni lub poradni szczepień. Wykonujemy natomiast pozostałe procedury, takie jak podanie witaminy K lub wykonanie zabiegu Credego.

Jak zaznaczyła Anna Sochańska, aby poród naturalny w domu się udał, decyzja o porodzie w domu powinna być podjęta i zaakceptowana przez obojga rodziców. Zarówno matka jak i ojciec muszą być świadomi tego, że to jest ich poród, ich dziecko i ich odpowiedzialność.

– Podczas porodu w domu, to kobieta rodzi, a my jesteśmy jedynie „strażniczkami” – dodała. Ona musi znać i czuć swoją sprawczość.

A. Sochańska: „Porodu nie da się zaplanować”

– Najczęściej wygląda to tak, że kobieta jest ze mną w stałym kontakcie telefonicznym od 37. tygodnia ciąży – wyjaśnia A. Sochańska. Podczas rozmowy przekazuje mi wszelkie sygnały, które mogą wskazywać na zbliżający się poród, takie jak chociażby całonocne skurcze, które rano ustały. Dzięki tej informacji, ja wiem, że w tej sytuacji poród powinien zacząć się niebawem. Jeżeli u kobiety pojawiają się już skurcze porodowe, wówczas ustalamy, czy potrzebują jeszcze chwili czasu dla siebie, czy już mogę przyjechać.

Kamila Szymańska zaznaczyła, że poród w domu od tego w szpitalu różni się zarówno pod względem procedur, liczby osób towarzyszących, jak również bakterii.

– W szpitalu istnieją procedury według których należy postępować tak samo z każdą pacjentką. W domu wiele rzeczy zależy od indywidualnych potrzeb i próśb rodzącej. Dodatkowo, w szpitalu może znajdować się wiele drobnoustrojów niebezpiecznych dla zdrowia i życia noworodka. Domowa flora bakteryjna jest dla niego o wiele bardziej przyjazna – dodała K. Szymańska.

Anna Sochańska: „Ok. 40% porodów, które przyjełam odbyły się w wodzie”

Położna zwróciła uwagę, iż czas przyjazdu do rodziny oraz to, czy np. poród odbywa się w wodzie zależy od kobiety, fazy porodu i ogólnie sytuacji położniczej.

– Myślę, że ok. 40% przyjętych przeze mnie porodów odbyły się w wodzie – mówi A. Sochańska. Wszystko zależy też od momentu w którym przyjeżdżam. W niektórych przypadkach przyjeżdżam, kiedy kobieta odczuwa delikatne skurcze i mamy cały poród przed sobą. Czasem jest to 12-18 godzin. Natomiast czasem przyjeżdżam i to się zdarza częściej – pod koniec porodu, ponieważ kobiety czują się tak dobrze w swoim domu, iż nie potrzebują mojej pomocy wcześniej. Wynika to z faktu, że w domu najczęściej rodzą kobiety świadome swojego ciała, swoich potrzeb.

Kamila Szymańska dodała, iż woda jest jednym z niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu. Świetnie uspokaja i relaksuje rodzącą, pozwala jej się skoncentrować, rozluźnić mięśnie, także mięśnie krocza, dzięki czemu łatwiej się one rozciągają i rzadziej dochodzi do urazów krocza.

– W wodzie łatwiej również zmienić pozycję – przyznała. Pobyt w wodzie wydłuża przerwę między skurczami, więc jeśli rodząca jest nimi zmęczona woda może dać chwilę wytchnienia. Dzięki dłuższym przerwom poprawiają się przepływy, czyli dziecko jest wówczas lepiej dotlenione. Dziecko rodząc się do wody przeżywa również mniejszy szok, gdyż woda jest dla niego znanym środowiskiem. Światło i dźwięk są stłumione, a ciepła woda (37 stopni) jest dużo przyjemniejsza niż powietrze (ok. 26 stopni).

Położne odbierające porody domowe strażniczkami porodu fizjologicznego

Ciepły okład w zapobieganiu nacięcia krocza

Standard okołoporodowy zapewnia kobiecie również ochronę krocza. Jak zaznaczono w Rozporządzeniu, nacięcie krocza należy stosować jedynie w medycznie uzasadnionych przypadkach. Jak tłumaczy Anna Sochańska, w celu ochrony krocza ciężarnej doskonale sprawdza się ciepły okład z dodatkiem oleju np. kokosowego.

– Na ponad 120 porodów domowych, które przyjęłam tylko dwa razy musiałam naciąć krocze. W większości przypadków nie dochodzi do żadnych urazów krocza albo niewielkich, takich jak otarcia czy pęknięcie I stopnia – dodała Anna Sochańska.

Zgodnie ze standardem w II okresie porodu położna powinna zachęcać rodzącą do przyjmowania pozycji, którą uznaje za najwygodniejszą, a także poinformować rodzącą, że w II okresie porodu powinna kierować się własną potrzebą parcia.

– Żadna kobieta którym towarzyszyłam podczas porodu domowego nie wybrała pozycji leżącej na łóżku – powiedziała Sochańska. Najczęściej kobiety przyjmują pozycję klęczącą, kuczną lub stojącą. Chodzi o to, by poród był aktywny i kobieta podążała za swoimi potrzebami.

Najczęstsze przyczyny transferu ciężarnej do szpitala

Zdaniem Anny Sochańskiej, powikłania podczas porodów domowych pojawiają się, co pokazują badania skandynawskie. Według nich, ok. 20-25 proc. transferów do szpitala dotyczy pierworódek, a ok. 5 proc. wieloródek. Kobiety, które rodzą kolejny raz wiedzą jakiego bólu mogą się spodziewać, dlatego bardziej wierzą w swoje „siły natury” i swoją sprawczość.

– Co istotne u kobiet, które posiadają już potomstwo położne wiedzą już, że miednica u tych kobiet jest prawidłowo zbudowana i bez problemu przepuści dziecko – skomentowała położna. Natomiast częstsze transfery u pierworódek wynikają z tego, że tej pewności nie mamy. Kobiety, które rodzą pierwszy raz teoretycznie wiedzą o tym, że może nadejść kryzys, jednak w chwili silnych skurczów czasem widać po rodzącej, że emocjonalnie nie radzi sobie z sytuacją i chce pojechać do szpitala.

Jak wymieniła, transfer do szpitala najczęściej odbywa się przy odejściu zielonych wód, zaburzeń tętna u dziecka, nieprawidłowym wstawianiu główki dziecka w kanał rodny, ale również po porodzie z uwagi na wzmożone krwawienie lub niekompletny popłód.

Resuscytacja noworodka w domu

Rozporządzenie szefa resortu zdrowia jasno mówi, iż w miejscu porodu noworodka, musi znajdować się co najmniej jedna osoba, która posiada umiejętność resuscytacji i dysponuje niezbędnym sprzętem do resuscytacji. Jak podkreśliła Anna Sochańska, dlatego aby móc przyjmować porody domowe, po zakończeniu studiów położna powinna odbyć kurs resuscytacji noworodka.

– Podczas jednego z porodów domowych wykonywałam resuscytację noworodka – dodała. Dziecko urodziło się na 4 pkt w skali Apgar, wymagało kilka oddechów ratunkowych. Jednak po chwili jego oddech ustabilizował się i wszystko zakończyło się pozytywnie.

Czym kierują się kobiety decydując się na poród w domu?

Anna Sochańska zwróciła uwagę, iż podczas porodu w domu pozbywamy się tych wszystkich czynników, które mogą go skomplikować. Podczas akcji porodowej bardzo ważna jest gra hormonów, takich jak oksytocyna, endorfiny oraz adrenalina – hormon stresu, który bardzo często blokuje nam właściwe wydzielanie pozostałych hormonów niezbędnych w procesie porodu.

– Rodzice, którzy decydują się na powitanie swojego dziecka w domu są to w doskonałej większości osoby z wykształceniem wyższym, z dużą świadomością swojego ciała – dodała A. Sochańska. Kobiety chcą rodzić w domu, aby uniknąć tych wszystkich wykonywanych w szpitalu procedur medycznych, które zaburzają naturalny proces porodu.
Kamila Szymańska zaznaczyła, iż takie przeżycia umacniają kobietę, dostarczają niezwykłą satysfakcję, ale również zwiększają jej pewność siebie jako kobiety, jako matki.

Jak wygląda opieka położnej nad kobietą po porodzie?

– Czas pobytu położnej po porodzie wynosi zazwyczaj ok. 2-4 godzin, w zależności od potrzeb rodziców – powiedziała Anna Sochańska. Po pełnym kontakcie skóra do skóry położna wykonuje badanie kliniczne noworodka, a także niezbędne pomiary dziecka, takie jak pomiar masy ciała, obwód główki, obwód klatki piersiowej czy długość ciała. Położna odbywa również wizyty poporodowe w domu kobiety w pierwszej i trzeciej dobie po porodzie.

– W pierwszych godzinach po porodzie położna obserwuje stan matki i dziecka, proces adaptacji, ocenia krwawienie, krocze i szyjkę, w razie potrzeby zaopatruje ranę, wypełnia dokumentacje, czasami podaje posiłek i cieszy się z przyjęcia na świat nowego człowieka – dodała Kamila Szymańska.

Jak spuentowała Anna Sochańska, w ciągu 24 godzin po porodzie domowym kobieta ma obowiązek wezwać lekarza pediatrę lub neonatologa, na badanie kontrolne.

Rozmawiała: Natalia Janus

 

PRZECZYTAJ POPRZEDNI TEKST Z CYKLU #PORADNIKPOŁOŻNEJ:

Dodaj komentarz

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy